Category Film

Lego Batman: Film

Mroczny rycerz jest mroczny. Tak w skrócie wypadałoby opisać Batmana na początku snutej przez reżysera historii. Główny bohater, zanim stanie do walki z największymi przestępcami w Gotham, włącza mocną, rockową muzykę z tekstem zachwalającym jego dokonania i tężyznę fizyczną. Kiedy po wygranej nadchodzi czas na ściągnięcie maski, nie chce tego robić. Bruce Wayne w animacji wydaje się zżyty ze swoim alter ego, które napawa go dumą, ale jednocześnie wymusza na nim coraz większą alienację. Wyeksponowano wątki, sugerujące jego zdziecinnien

Wonder Woman

Już w pierwszych minutach filmu widać, co tak naprawdę interesuje Jenkins. Nie chodzi o bezmyślną nawalankę, chociaż tej również nie zabraknie. Bardziej zależy jej na stworzeniu pewnej alternatywnej rzeczywistości i jak największej wiarygodności. Na początku przenosi nas do bajkowego świata, na położoną gdzieś poza czasem i przestrzenią wyspę amazonek. Pozwala matce głównej bohaterki powtórzyć córce, a niezaznajomionym widzom objaśnić całą superbohaterską mitologię Wonder Woman. Wszelkie absurdy są wyłożone tak dużymi literami, że słusznie wywołują ironiczny chichot. Reżyserka wyśmiewa podejmowaną konwencję, tylko pozornie zachowując powagę.

Asy bez kasy

Hess sięgnął po prawdziwą historię. Chodzi mianowicie o napad z 1997 roku, którego dokonał konwojent David Ghantt. Okradł on firmę, w której pracował na ponad 17 milionów dolarów. Do tej pory jest to jeden z największych skoków w Stanach Zjednoczonych. Reżyser postanowił jednak spłycić i wypaczyć całą opowieść, a z rzeczywistych wydarzeń pozostawić jedynie kilka faktów, nazwiska postaci, i gdybać o tym, co się stało z nieodnalezioną do dzisiaj gotówką.

Baywatch. Słoneczny patrol

Fabuła nie jest tutaj jednak ważna, a liczy się dobra zabawa. Kiedy „Baywatch. Słoneczny Patrol” nie ocieka testosteronem, to opływa seksem. Aktorki eksponują swe wdzięki w strojach kąpielowych, opinających ich biusty i pośladki. Męskiej części widowni z pewnością przypadnie to do gustu, jednakże jeśli chodzi o urodę, to Alexandrze Daddario oraz Kelly Rohrbach daleko do dumnie paradujących po plaży seksbomb lat 90., czyli między innymi Pameli Anderson oraz Carmen Electry.

Konwój

Reżyser nie szarżuje z podawanymi informacjami, a powoli pozwala nam odkrywać kolejne fakty dotyczące poszczególnych aspektów fabularnych czy relacji między postaciami. Przesadza w drugą stronę, zbyt długo skrywając karty w rękawie. Początkowo stosowane przez niego zabiegi spełniają swoje zadanie i utrzymują odbiorcę w niepewności. Potem, gdy przychodzi czas na wyjaśnienia, obnażane są scenariuszowe niedociągnięcia. Następne zwroty akcji sprawiają wrażenie wymuszonych, a bohaterowie zamiast działać według motywacji psychologicznych, podejmują decyzje właściwe bohaterom kina gatunkowego.

La La Land

Reżyser nie próbuje wpisać swojego filmu w tendencje współcześnie panujące w gatunku. Przekreśla postklasyczną ewolucję musicalu i chociaż ekranizuje scenariusz własnego autorstwa, równie dobrze mógłby go ukraść z biurka jakiegoś producenta w latach 50. ubiegłego wieku. Dzięki temu przypomina nam, na czym polega zabawa w kino. Szuka magii, która ulatuje gdzieś z życia codziennego – czyli wraca do korzeni i pokazuje, na czym zbudowano Hollywood. Bo nawet fabuła wygląda tutaj bardzo znajomo.

Boss

O spójności można zapomnieć. Częste elipsy i brak informacji dotyczących upływającego czasu, czynią fabułę niezbyt przejrzystą, a jednocześnie osłabiają wydźwięk emocjonalny. Żadna z kwestii nie ma prawa dobrze wybrzmieć na ekranie, a niektóre ujęcia wprawiają wręcz w konfuzję. Wszystko to, aby zadowolić gusta komercyjnego widza. Scenariusz autorstwa matki reżysera od nieznośnej przeciętności oddziela oryginał, stanowiący kinowy samograj. Doświadczenia Mazura i ludzie, jakich poznał są na tyle ciekawi, że całość ogląda się z (co prawda) niewielkim zainteresowaniem, czekając na jakąś konkluzję.

Nieznajomy z Mojave

Jesteśmy świadkami męskiego pojedynku, między człowiekiem mającym wszystko, a nieposiadającym niczego. Temu pierwszemu zdaje się nie zależeć na własnych dobrach, bo często pyta o to, czego pragnie osoba, która spełniła wszystkie swoje zachcianki. Sprawia przez to wrażenie znudzonego, poszukującego nowych emocji. Do walki staje bez większego strachu i z pewnością siebie patrzy w oczy wielokrotnemu mordercy. W ten sposób krytykowany jest świat zepsutych bogaczy.

Tancerka

Di Giusto kreśli portret kobiety nigdy niespuszczającej wzroku ze swojego celu. Na początku Marie-Louise mówi o upragnionej sławie i każde działanie ma przybliżyć ją do osiągnięcia sukcesu. Nie zraża się niepowodzeniami, ani nieprzychylnymi opiniami. Jednocześnie subtelnie sugerowana jest jej niewinność. Stroni od alkoholu, wszelkich używek i naiwnie wierzy ludziom. Zwykle nosi białe stroje, co przybliża ją do figury anielskiej. Do tego następuje jej deseksualizacja.

Sully

Podczas pierwszej połowy opowieści Eastwood robi dokładnie to, na co miałem nadzieję czytając książkę, będącą na wskroś przesiąkniętą pochwałą ciężkiej pracy, uczciwości i jednocześnie Ameryki. Mówię o zniuansowaniu i dodaniu historii artystycznego zacięcia; ubarwieniu jej subtelnymi antyamerykańskimi wstawkami. Bo przecież reżyser jest znany ze swojej krytyki „najwspanialszego kraju na świecie”.