Dziewczyny, które miał na myśli

dzKazimierz Kyrcz Jr jak często wcześniej w swojej twórczości zaprasza nas do Krakowa. W Dziewczynach, które miał na myśli nie jest to jednak miasto, jakie pamiętamy z wycieczek szkolnych, czy znamy z książek innych autorów. Dawna stolica Polski przypomina amerykańską metropolię w filmach noir. Żyje własnym życiem, a wraz z bohaterami zwiedzamy jej mroczne zakamarki. Na ulicach można spotkać prostytutki, przestępców i różnej maści dziwaków.

Na początku głównym bohaterem wydaje się witrażysta, który spacerując po lesie znajduje ciało nastoletniej samobójczyni, co postanawia zgłosić na policję. Zrządzeniem losu pozna słynną malarkę, mającą dla niego specjalne zadanie i połączy ich głębsze uczucie. Feralny w skutkach romans zejdzie jednak na drugi plan, a na pierwszy wyjdą rozterki życiowe zwyczajnego gliniarza, komisarza Bednarskiego oraz jego działania w celu złapania mordercy prostytutek.

Ciężko jednoznacznie stwierdzić kto tak naprawdę wiedzie prym w powieści, ponieważ w trakcie lektury przeskakujemy z głowy jednej postaci do drugiej. Każda ma własne rozterki i ciekawą historię do opowiedzenia. W ten sposób tworzona jest mroczna, spójna krakowska rzeczywistość, oddychająca pełną piersią oraz zamieszkana przez prawdziwych ludzi, a nie papierowe i pozbawione charakteru imaginacje autora.

W związku z nagromadzeniem postaci, spełniających rolę narratorów, w powieści znajdziemy mnóstwo wątków pobocznych pozornie niezbyt powiązanych z fabułą. Wiele z nich pojawia się, aby zmylić czytelnika i odwrócić jego uwagę od tego, co naprawdę ważne. Autor podejmuje z nami pewną grę, całkowicie panując nad wydarzeniami w świecie przedstawionym. Dba o koherentność przekazu i stopniuje podawane informacje, co chwilę dodając ważne elementy mające pomóc w rozwiązaniu łamigłówki. Wymaga jednak od nas myślenia i całkowitego skupienia.

Równie karkołomnym zadaniem co wskazanie głównego bohatera, jest zakwalifikowanie książki do jednego gatunku. Zaczyna się jak kryminał, żeby przejść w romans, wrócić do kryminału i rozwijać w stylu pełnokrwistego thrillera. W efekcie Dziewczyny, które miał na myśli są polską, popkulturową pulpą, a do tego bardzo świadomą tego, czym mają być. Kyrcz okrasza większość rozdziałów cytatami pochodzącymi z filozofii, różnorakich powieści, czy mniej lub bardziej znanych seriali.

Pisarz tworzy popkulturową papkę, czyniąc opowieść portretem swoich czasów i kondycji społeczeństwa. Społeczeństwa zmęczonego, pogrążonego w traumie w związku z wydarzeniami, mającymi miejsce w czasie ich dojrzewania. Bardzo dużo tu psychoanalizy. Pomijając już fakt wprowadzenia postaci terapeuty, który sam powinien znaleźć się na kozetce, dokładnie przedstawiono związki bohaterów z rodzicami. To właśnie kontakty z matką czy ojcem rzutują na ich dorosłe życie.

Rodzice nie są tutaj przedstawieni w pozytywnym świetle. Sprowadzeni zostają do roli ciężaru dla latorośli. Wymagają stałej opieki, uwagi i trzeba znosić ich przytyki. Nie można się od nich uwolnić, a co gorsza, spowodowane przez nich szkody na psychice są nieuleczalne. Ze względu na swoje podejście i zachowanie, wychowali ludzi cierpiących i szukających ujścia emocji. Przez głowy bohaterów często przemykają myśli, których oni sami nie pochwalają, a dotyczą zabójstwa najbliższych krewnych.

Krytyce poddawana jest tutaj każda grupa społeczna goszcząca na kartach powieści. Od szajbniętych i natchnionych artystów, przez psychicznych terapeutów, po policjantów. Łatwo odnieść wrażenie, że Kyrcz kala gniazdo, w którym siedzi, bo sam pracuje w służbach porządkowych. Wpuszcza nas więc do swojego prywatnego świata, znając przedstawiane środowisko od podszewki. Stróże prawa, prócz głównego bohatera, nie są tutaj zbyt rozgarnięci, ani odpowiednio dostosowani i wyszkoleni do pracy, a przełożeni to zwyczajne wrzody na tyłku. Pisarz zwraca też uwagę na biurokrację wiążącą ręce mundurowym. W pewien sposób pokazuje, dlaczego tak rzadko są oni skuteczni.

Powaga, mrok i pesymistyczny wydźwięk obecne są w powieści od początku do końca. Pisarz równoważy je jednak dużymi dawkami humoru. Jednym z najbardziej zabawnych aspektów jest wątek sesji coachingowych z Kajetanem, chcącym być mordercą. Kobieta, która je prowadzi obnaża idiotyczne działania wszystkich zawodowych motywatorów. Jej obowiązki ograniczają się do zadawania pytań, a całą robotę odwala tak naprawdę sam pacjent, zdradzający, co chciałby osiągnąć pod koniec danego spotkania.

To jednak nie wszystko. Autor pisze w bardzo lekki sposób, wtrącając gdzie może komentarze do przedstawianej rzeczywistości. Jedne są bardziej trafne od innych, ale wszystkie wywołują głośny chichot, bo odnoszą się do sytuacji, które każdy z nas zna ze swojego życia, albo pomyślałby o danym wydarzeniu dokładnie to samo, co będący jego świadkiem bohater.

Kazimierz Kyrcz Jr ponownie udowadnia, że jest bacznym obserwatorem i komentatorem współczesności. Potrafi wyciągnąć z ludzkiego życia cały absurd i trafnie go spointować. Dziewczyny, które miał na myśli dają do myślenia i sprawiają niemałą frajdę. Nie brakuje zwrotów akcji i gatunkowego mięsa, ale jednocześnie wyraźny jest autorski pazur pisarza. Tę dość obszerną powieść czyta się jednym tchem, a lektura wywołuje w równym stopniu radość co smutek. Chociaż świat przedstawiony niejednokrotnie przytłacza i wywołuje konfuzję, to jednocześnie żal go opuszczać.

Tekst opublikowany pierwotnie na portalu

rg

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: