Hrabstwo Harrow: Niezliczone duchy – Cullen Bunn i Tyler Crook

Zyskajcie wszelką nadzieję wszyscy, którzy wybieracie się do Hrabstwa Harrow. Jeśli tylko macie odwagę sięgnijcie po komiks i bądźcie przygotowani na kawał mocnego horroru. Cullen Bunn i Tyler Crook zapraszają czytelników do prawdziwego piekła, gorszego nawet od tego, przedstawianego przez Dantego.

Emma niedługo osiągnie dorosłość i skończy osiemnaście lat. Nastolatka początkowo nie przejawia podekscytowania tym faktem. W przeddzień jubileuszu odkrywa w sobie niezwykłe zdolności, mające związek ze straszliwą zbrodnią popełnioną przez mieszkańców tytułowego hrabstwa przed jej narodzinami. Jakby niespodzianek było mało, teraz będą musieli ją powtórzyć. Dziewczyna chcąc zachować życie, ucieknie z domu. W pobliskim lesie pozna nowych przyjaciół, a także zorientuje się, kto jest jej wrogiem i przejdzie bajkową wręcz inicjację.

Bunn nie stroni od wprowadzania kolejnych fantastycznych monstrów. Ich mnogość zapowiada już sam tytuł pierwszego wydania zbiorczego Niezliczone duchy. Twórca prezentuje nie lada wyobraźnię, jeśli chodzi o wymyślanie oryginalnych zdolności i kształtów boogeymanów. W Hrabstwie Harrow nie spotkamy zwyczajowych duchów, demonów, strzyg, czy zmór, do jakich przyzwyczaiła nas popkultura. Każdy ma jakąś nieprzeciętną i niepowtarzalną moc, chociaż nie wszystkie zostają od razu przedstawione w pełnej krasie. To jednak nie wyimaginowanych kreatur należy się obawiać i nie na nich opierana jest siła gatunku w komiksie. Przerażenie wywołuje coś zupełnie innego.

Scenarzysta chociaż korzysta z fantazmatów, mocno zakorzenia swoją opowieść w rzeczywistości. Odczytując ją alegorycznie, można zauważyć, że mamy do czynienia z grozą związaną z dojrzewaniem. W końcu protagonistkę tylko krok dzieli od wkroczenia w dorosłość i czuje się inna od reszty, a w wieku kilkunastu lat takie wrażenie towarzyszy wszystkim. Jej ciało nie przechodzi wyjątkowych zmian, w przeciwieństwie do psychiki. Musi stawić czoła zupełnie nowej rzeczywistości i przyswoić prawdę o sobie. Próbuje zachować samoświadomość, co ze względu na wpływ pozostałych mieszkańców wcale nie będzie proste. Powoli odkrywa zakłamanie dorosłych, a dorastanie przyjmuje formę walki o życie i obcowania z własnymi strachami oraz próby ich oswojenia. Eksplorujemy świat osiemnastolatki, przechodzącej przez koszmar, znany nam wszystkim z własnych doświadczeń.

Pomimo dziwnokształtnych kreatur gęsto przedstawianych na planszach, najbardziej przerażają tutaj ludzie. To oni stanowią zagrożenie, ponieważ kłamią, manipulują, ukrywają zbrodnię i nie są godni zaufania. Bohaterka nie jest zła i nie chce wykorzystywać nowo nabytych umiejętności przeciwko znajomym. Dopiero kiedy ją osaczają i nie ma innego wyjścia, ucieka się do tej ostateczności. W swoich spisanych wspomnieniach Carl Panzram często wspominał, że jego okrucieństwo wynika z tego, jak był traktowany przez napotkane osoby. Robił swoim ofiarom to, co oprawcy jemu, jednocześnie o swoje zachowanie obwiniając społeczeństwo. W podobny sposób scenarzysta eksponuje przemianę Emmy, gdyż wiedźmą czyni ją małomiasteczkowa mentalność, tak jak zacofanie i strach przed nieznanym uczyniło czarownicę z Hester, a poprzedniczka protagonistki była jedynie samotna.

W retrospekcjach jej dotyczących, mamy do czynienia z krytyką chrześcijańskich wierzeń. Kobieta poszukując towarzystwa, postanowiła wykreować humanoidalne istoty i obdarować je wolną wolą. To ostatnie nie było najlepszym pomysłem, gdyż stworzenia szybko nabrały cech mieszkańców hrabstwa, wśród których egzystowały, stając się złe i zawistne, a dodatkowo sprzeciwiając swojemu życiodajnemu bóstwu. Tym samym, ponownie podkreślony zostaje podejmowany temat wpływu społeczeństwa na jednostkę.

Opowieść naszpikowana jest odniesieniami do Biblii i religijnych dogmatów. Rodzic Emmy nosi imię Izaak, przypisywane synowi Abrahama, gotowego poświęcić potomka w imię Boga. Sytuacja z Księgi Rodzaju powtarza się w przewrotny sposób, jednocześnie podważając wiarę w bezgraniczne dobro stwórcy. Rozkazu nie przerywa anioł, a sam diabeł o wiele bardziej ludzki i wyrozumiały. Zachęcani jesteśmy do odczytywania historii w kategoriach przypowieści i czerpania z niej nauki. Wyeksponowane zostały pojedyncze cechy postaci, jak niewinność i dziecinność u protagonistki, czy chęć niesienia pomocy u Bernice, a także konsekwencje płynące z podejmowanych działań. Postaci są karane za dawne grzechy i nie dostrzegają prawdy, kurczowo obstając przy fałszywych przekonaniach, ale nie ma to większego wpływu na rozwój akcji.

W pierwszym tomie moralizatorstwo jest subtelne, a nawet jedynie sugerowane. Prawdopodobieństwo jego uwypuklenia w następnych odsłonach, nasuwa konstrukcja narracji, przypominająca baśń. Mamy młodą bohaterkę, stojącą na rozdrożu i mogącą wybrać łatwą, bądź trudną ścieżkę. Wyraźnie została nakreślona rozgrywana w niej psychomachia. Tę wewnętrzną walkę dobra ze złem najbardziej uwydatniono w scenie, kiedy zastanawia się nad pozwoleniem chłopcu bez skóry na zabicie swojego oprawcy. „To byłoby takie proste, wystarczyłoby udawać, że nie może nic wykrztusić” – czytamy wtedy w polu słowa.

Ze sferą werbalną koresponduje wizualna, podkreślająca podejmowaną konwencję. Prace Tylera Crooka wyglądają jak wyjęte z ilustracji książeczek dla dzieci. Twarze są nieco niewyraźne, wręcz niedbałe, mające pozwolić czytelnikowi na łatwiejszą identyfikację z bohaterami. Jednocześnie duża waga przyłożona została do mimiki. Postaci naturalnie przechodzą od gniewu do spokoju, od wesołości do smutku, od konsternacji do objawienia. Pozwoliło na to prezentowanie odpowiednich rysów i typów urody. Należy jednak zwrócić jeszcze uwagę na ubrania. Tak, ubrania. Nie jestem na tyle spostrzegawczy, żeby dostrzec to samemu. Mam nieznośny nawyk spoglądania na ostatnie strony wydawnictw. W tym wypadku zamieszczono tam szkice i okładki okraszone komentarzami twórców. Na jednej ze stron rysownik opisuje swoje oryginalne podejście do odzieży, w celu urzeczywistnienia historii. Oczywiście było to pierwszą rzeczą, jaką potem zauważałem podczas lektury. Bohaterowie noszą stroje odpowiednie do danej sytuacji i planów. Emma uciekając z domu przygotowana jest do ciężkiej podróży, a chcąca w nocy nieść jej pomoc Bernice wygląda, jakby rzeczywiście dopiero wyszła z łóżka. Stanowi to kolejny powód uderzającej realności świata przedstawionego. Ten przypomina koszmarny sen maniaka, w którym niekoniecznie chcielibyśmy się znaleźć.

Po pierwszy tom Hrabstwa Harrow z pewnością jednak chcieliby sięgnąć fani gatunku. Horror pochłania bez reszty, zagrożenie sprawia wrażenie niebezpiecznie rzeczywistego. Nie ma chwili na nabranie oddechu. Niepokój towarzyszy czytelnikowi od pierwszej do ostatniej planszy. W kadrach nie występuje krew, posoka, czy szczególne formy przemocy, ale napięcie ciągle jest podwyższane. Grozę ukryto w portretach psychologicznych poszczególnych postaci i bohatera zbiorowego. Cullen Bunn i Tyler Crook stworzyli dzieło niepowtarzalne, pozwalające na cofnięcie się do czasów młodzieńczych i poczucie tego samego strachu przed innością, jakiego doświadczaliśmy jako nastolatkowie. Uniwersalność przerażenia i ciągłej wojny o samoświadomość zapewnia, że Niezliczone duchy będą prześladować czytelników jeszcze długo po lekturze.

Tekst opublikowany również na łamach portalu

rgZa egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu

mucha

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: