Sól ziemi

W Soli ziemi (2014) Wim Wenders unika tendencyjności, ograniczając rolę wypowiedzi bliskich osób z otoczenia fotografa do minimum. Ojciec, żona i syn – chociaż się pojawiają – sprowadzeni zostali do funkcji marginalnej; są ornamentem uzupełniającym portret artysty, który poświęcił wszystko, aby zwiedzać świat i uwieczniać na czarno-białej kliszy wszelkie przejawy niesprawiedliwości społecznej.

sz1Juliano Salgado zarzucał ojcowi, że zostawiał rodzinę, aby oddawać się swojej pasji. Jako dorosły mężczyzna odnalazł go podczas jednej z podróży i na nowo poznał człowieka podziwianego przez siebie w dzieciństwie. Żona Brazylijczyka, Lélia, poświęciła własną karierę, aby mu pomóc. Reżyser porzuca tematy więzów rodzinnych, żeby na hołdzie złożonym artyście nie powstała rysa. Wszystkie „poboczne” postaci znikają po wstępie, aby – przynajmniej niektóre – powróciły na zakończenie.

Przez lwią część opowieści o Sebastiao Salgadzie mówią jego fotografie. Mówią, bo chociaż nieme, to wyrażają więcej niż słowa najbliższych. Zawsze czarno-białe, poruszające dusze oglądającego i docierające do istoty podejmowanego tematu. Patrzymy na nie niczym na pokaz slajdów z towarzyszącym mu komentarzem odautorskim. Artysta wspomina targające nim emocje podczas kolejnych podróży z aparatem. Przeżywa je po raz kolejny, a my możemy poczuć je razem z nim. Razem z nim przemieszczamy się do miejsc stanowiących dowód na szkodliwy wpływ cywilizacji na naszą planetę

Z kolejnych prezentowanych kadrów bije coraz większy nihilizm, pragnienie ucieczki od człowieka, cywilizacji, wojen. Ludzie będący tytułową solą ziemi tak naprawdę są solą sprawiającą tej ziemi ból. Z każdym rokiem przybliżającą ją do degradacji i w końcu unicestwienia. W naturalny sposób kolejne sekwencje tworzą historię o traceniu wiary w człowieczeństwo. Bohater dokumentu, odwiedzając zakątki, w których panuje bieda i głód, napotykając na swej drodze dzieci dotknięte różnymi chorobami, powoli traci chęć portretowania ludzi. Czarę goryczy przelewa oglądanie płonących szybów naftowych w Kuwejcie po I wojnie w zatoce. Widok jest zatrważający, co udowodnił już Werner Herzog w Rekolekcjach na temat mroku (1992), i stanowi dowód, że koniec świata będzie najpiękniejszym widowiskiem w naszej historii.

I chociaż postać Salgado to filmowy samograj, jego fotografie bronią się same, to odniosłem wrażenie, że Wenders próbuje za dużo uchwycić. Na początku opowiada o człowieku, potem o jego pracy, a na koniec o jego działalności na rzecz ekologii. Jakby każdy z aktów był tak naprawdę o czymś innym. Jakby twórca rzucał nam w twarz kolejne fakty, ale nie potrafił ich połączyć w spójną narrację czy nawet stylistykę. Sceny zrealizowane w kolorze (nie ma ich wiele, reżyser częściej próbuje nawiązywać do estetyki zdjęć, pokazując świat w czerni i bieli) kontrastują z nastrojem i charakterem całości. Paradoksalnie wypadają blado przy konfrontacji z pracami Brazylijczyka. Na szczęście to te drugie są sercem produkcji i pozwalają na zapomnienie o wszelkich niedociągnięciach.

Nieraz ze zdjęć wyłania się twarz autora, tworząc surrealistyczne kompozycje. O Sebastiao Salgadzie nie można mówić w oderwaniu od jego pracy. To ona jest jego życiem. Forma, jaką wybrał reżyser, podkreśla to na każdym kroku. W Soli ziemi ścierają się ze sobą dwie, podobne do siebie osobowości artystyczne. Jedna chce poznać drugą, dlatego kiedy Wim Wenders kieruje na fotografa swoją kamerę, ten kieruje na niego swój aparat. Cechy charakterystyczne twórczości ich obu doskonale się uzupełniają i budują pełną melancholii opowieść stanowiącą negatywny komentarz do działań człowieka. Powstaje dosadna krytyka cywilizacji, budząca chęć wzięcia przykładu z protagonisty i wyjechania do odległych, dziewiczych terenów naszej planety, których biały człowiek nie zdążył jeszcze zniszczyć.

Tekst opublikowany również na łamach portalu noircafe.pl

Za seans dziękuję

Krakowskie Centrum Kinowe Ars

Krakowskie Centrum Kinowe Ars

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: