Tim Sale – Legendy Mrocznego Rycerza

Randki z Batmanem bywają różne. I to obojętne czy jesteśmy z nim umówieni w kinie czy na kartach komiksu. Niezależnie od efektu końcowego z taką osobą wypada się spotkać, kiedy tylko jest ku temu okazja. Superbohaterowie mają jednak swoje nawyki, bywają ekscentryczni i mogą nie przybyć na z góry zaplanowaną godzinę.

Legendy-Mrocznego-RycerzaWarto wtedy skorzystać z pomocy będącego akurat w pobliżu Alana Granta. Ten to zawsze ma pod ręką stos pomysłów. W końcu współtworzył Ostatniego Czarnianina z serii Lobo, a i pisanie o pewnym sędzi z przyszłości zwanym Dredd nie było dla niego marnotrawieniem czasu. Żeby uprzyjemnić nam czekanie na Mrocznego Rycerza, zaprasza na mecz softballu między psychicznie chorymi pacjentami Azylu Arkham, a więźniami Blackgate. W Szaleńcach w więzieniu (Showcase ’94 #3 i #4) superprzestępcy stają w szranki ze zwykłymi przedstawicielami półświatka. Testosteron wypływa z kadrów, a Poison Ivy kusi swoimi kształtami mężczyzn w świecie przedstawionym, a także czytelników. Nie brakuje elementów psychoanalizy i morału. Wszystko podszyte jest czarnym humorem, przez co cała historyjka to pełen zwrotów akcji błyskotliwy żart. W rysunkach Tima Sale’a można odnaleźć charakterystyczne autorskie cechy (NOSY – jak określa to we wstępie Richard Starkings), ale nie są one jeszcze rozwinięte do takiego stopnia jak w jego późniejszych pracach. Oczywiście dba o szczegóły i jest na czym oko zawiesić, jednak na tle opraw graficznych innych twórców z tamtego okresu nie wyróżnia się niczym szczególnym. To także jedyna historia w zbiorze, do której tusz nakładał nie sam artysta, a Jimmy Palmiotti.

Elegancko spóźniony Batman przybywa kiedy sprawy stają na ostrzu… szpady(?). W Ostrzach (Legends of the Dark Knight #32-34, ‘92) zamaskowany mściciel poszukuje mordercy osób starszych, a w międzyczasie Gotham zyskuje nowego obrońcę prawa Cavaliera. Fechmistrz ma jednak swoją mroczną stronę. James Robinson, znany jako współtwórca postaci Starmana, narzuca zabójcze tempo. Do opowieści przemyca wiele emocjonujących pojedynków, pełnych napięcia epizodów i zaskakujących zwrotów akcji. Z drugiej strony Sale nadaje jej noirowego  klimatu. Cienie tańczą na ścianach niczym w najlepszych przedstawicielach gatunku, a miasto jest bytem pożerającym mieszkańców. Chociaż chronologicznie historia powstała przed Szaleńcami w więzieniu to styl artysty sprawia wrażenie bardziej rozwiniętego, z kadrów bije autorski pazur.

Randka zmierza w dobrym kierunku. Było zabawnie, pouczająco, szybko i groźnie. Nie ma co zwalniać tempa. Alan Grant wrócił, usiadł koło nas i postanowił zerwać Batmanowi maskę. W Nieudacznikach (Batman: Shadow of the Bat #7-9, ’93) zbiera ekipę podrzędnych przestępców żyjących w cieniu Jokera i innych pierwszoligowych zawodników. W czepku urodzony Chancer łączy siły z Killer Mothem, Catmanem i Calendar Manem, aby porwać burmistrza Gotham, komisarza Gordona i Bruce’a Wayne’a. I chociaż ich plan nie posiada żadnej skazy, coś idzie nie tak. Herszt bandy kierowany chciwością oszukuje swoich współpracowników, nowemu członkowi depcze po piętach Nimrod Łowca, a więzi łączące wszystkich są bardzo kruche. I jeśli nie oczekiwaliście wizyty tych nie do końca znajomych nazwisk nie ma powodów do zmartwień. Jest wesoło, kampowość bije z kadrów i opowieść stanowi kontrapunkt dla poprzedzających, a nawet następujących po niej opowieści zebranych w albumie; można zaczerpnąć oddechu i wyluzować. Pełno tu niewiarygodnych zbiegów okoliczności i akcji „w ostatniej chwili”. Warto porównać sposób przedstawiania Calendar Mana, z jego wizerunkiem z sześć lat późniejszego Mrocznego Zwycięstwa również autorsta Sale’a, ale z Jephem Loebem jako autorem scenariusza.

Najgorszą częścią udanej randki jest pożegnanie. Nieraz się je przeciąga, aby pobyć w miłym towarzystwie chwilę dłużej. Na zakończenie tego spotkania przypadają dwa szybkie strzały. Krótkie opowieści. Z pierwszej z nich zaczerpnąłem pomysł na formę tego tekstu. W Mrocznym Rycerzu na randce (Solo #1, ’04) Darwyn Cooke, będący z noir za pan brat, czego dowiódł Parkerem, wpuszcza nas między Batmana i Catwoman. Para toczy ze sobą walkę, jednocześnie w przewrotny sposób zaliczając kolejne etapy romantycznej schadzki. I tak kobieta dostaje kwiaty, wpadają na szybką kolację, oglądają klasyczny film noir w kinie (His kind of woman), etc. Wszystko podane w zabójczym tempie na kilku kartach. Ale ile radości z tego płynie! Trzeba jednak spoważnieć i przejść do Nocy po nocy (Batman: Black & White vol. 2, ’02), gdzie w oparach czerni i bieli Kelley Puckett pomimo małej objętości zmusza nas do uruchomienia szarych komórek. Nadaje zbiorowi melancholijnego wymiaru, pointując całość, jakby mówił: zabawa była przednia, ale nie zapominajmy z kim mamy do czynienia, nie zapomnijmy okoliczności w jakich powstał Mroczny Rycerz.

Bo to przecież z nim byliśmy umówieni. Wysłuchaliśmy opowieści z jego udziałem i odkryliśmy, kto ukrywa się pod kostiumem. O dziwo, nie Bruce Wayne. Omawiany album to nic innego jak hołd rysownika złożony ukochanej przez miliony fanów postaci. Wyszliśmy więc na spotkanie z samym Timem Sale’em. Na kartach zbioru możemy prześledzić rozwój jego stylu. Opowieści okraszone są krótkimi wstępami artysty, w których wspomina prace nad poszczególnymi historiami. Wchodzimy z butami do jego przerażającego, a jednocześnie fascynującego świata. A jeśli po lekturze wciąż nie będziecie chcieli z niego wychodzić, na ostatnich stronach możecie podziwiać okładki Detective Comics i Batgirl sygnowane nazwiskiem twórcy. Legendy Mrocznego Rycerza to Prawdziwa gratka dla fanów Człowieka Nietoperza (i nie tylko), warta swojej ceny.

Tekst opublikowany również na łamach portalu

rz

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: