Sprawiedliwość – Alex Ross, Jim Krueger, Doug Braithwaite

Na początku jesteśmy świadkami apokalipsy. Nie jej biblijnej zapowiedzi jak w Przyjdź królestwo (w nim również swoje legendarne palce maczał Alex Ross, a jego współpracownikiem był Mark Waid), ale prawdziwego końca świata, po którym „nie zostanie nikt, kto żądałby sprawiedliwości”. Planeta trzęsie się w posadach jak w katastroficznych filmach Rolanda Emmericha i nawet superbohaterowie nie są w stanie powstrzymać chaosu ogarniającego ludzkość. Po takim prologu akcja Sprawiedliwości zostaje na chwilę spowolniona, aby wprowadzić nas w świat przedstawiony. Kilka stron dalej nabiera już właściwego rozpędu. U Alexa Rossa, Jima Kruegera i Douga Braithwaite fabuła schodzi na drugi plan. Ważna jest liczba twistów, potyczek postaci obdarzonych nieziemskimi mocami i tempo wydarzeń.

justiceDo wspomnianej zagłady jeszcze nie doszło, pojawiła się tylko w snach przestępców. I to nie jakichś drugorzędnych, ale prawdziwych nemezis herosów. Cheetah, Poison Ivy, Lex Luthor, Grodd, Czarna Manta i inni sprzymierzają siły, aby zadać ostateczny cios swoim wrogom z Ligii Sprawiedliwości. Autorzy nie przedstawiają antagonistów jako jednoznacznie złych. Obdarzają ich wiarą w słuszność swoich uczynków. Superłotry nie przepraszają za swoje przestępstwa w przeszłości, ale za sprawą ponadprzeciętnych zdolności zbawiają świat. Poświęcają się poprawie życia ludzkiego. Toyman tworzy protezy dla ludzi bez kończyn, a Kapitan Chłód zaopatrza w wodę obszary ogarnięte suszą. Co stoi za tak nagłą przemianą? Może ktoś kontroluje ich umysły, ale co pragnie osiągnąć? I czemu jedni są bardziej uprzywilejowani od innych? Bo nie wszyscy odnajdą swoje miejsce w nowym ładzie. Joker będzie musiał wycinać kawały na własną rękę. „Ktoś nie chce go na przyjęciu”, a on jest przekonany, że jego „zaproszenie zaginęło na poczcie”, dlatego na swój zabawny sposób i w stroju kaznodziei przykłada rękę do apokalipsy.

W międzyczasie Riddler wykrada dane dotyczące herosów z komputera Bruce’a Wayne’a, a Brainiac chirurgicznie wchodzi do umysłu Aquamana. Złoczyńcy poznają tajemne tożsamości bohaterów i docierają do najbliższych im osób. Eliminują kolejno członków Ligii Sprawiedliwości, podważając tym samym ich autorytet. Zarzucają im samolubność, niewykorzystywanie potencjału, aby polepszyć życie mieszkańców Ziemi. Ludzie szybko kupują nowy wizerunek łotrów i przyjmują go bez zadawania zbędnych pytań. Bogowie zostają zrzuceni z piedestału. Ale Superman i pozostali przejrzą niecne plany przeciwników i upomną się o tytułową sprawiedliwość, a nawet będą walczyć o odzyskanie należnego im miejsca.

Twórcy poszukują iskierki nadziei w świecie opanowanym przez chaos, gdzie ciemność pochłania światło. Znajdują usprawiedliwienie dla kolejnych tragedii i pozwalają zrozumieć to swoim protagonistom. Bruce Wayne, aby ścigać przestępców jako Batman, musiał stracić rodziców. Planeta Supermana została zniszczona, aby ten mógł trafić na Ziemię. Jakby nad strażnikami porządku od początku krążyło fatum, a wszystko w ich życiu dążyło do punktu, do którego doszli – nadszedł ostateczny test ich mocy. Wspomnianą dwójkę, chociaż wiele dzieli, tyle samo jednak łączy. Aby walczyć ze zbrodniarzami, sami często musieli wychodzić poza granice prawa. Człowiek Nietoperz mówi, że jego metody rządzenia Gotham nie różnią się zbytnio od tego, co robi Kryptonianin w Metropolis. Obaj opierają swoją władzę na strachu. Na siłę wprowadzana jest przyjaźń między nimi, co moim zdaniem jest niemożliwe. Ale miało to również miejsce w Przyjdź królestwo, gdzie było bardziej natarczywe. Na szczęście autorzy unikają przeistoczenia opowieści w nieznośną apoteozą współpracy, chociaż oczywiście patosu nie brakuje.

Jeśli polegniecie podczas szukania fabuły czy zaginiecie między kolejnymi wydarzeniami, zawsze zostaje wam do podziwiania oprawa graficzna. Rysunki stworzył Doug Braithwaite, a Alex Ross (odpowiedzialny również za koncepcję opowieści) nałożył kolory. Artyści uzupełniają się doskonale. Powołali do życia świat, który pomimo superbohaterskiej konwencji, powala swoim realizmem. Mimika twarzy postaci oddana jest z jak największą precyzją, możemy ją podziwiać na częstych zbliżeniach. W kadrach widać głębię, sprawiają wręcz wrażenie trójwymiarowych. W tym wszystkim herosi są niczym kamienne figury: zastygają w zamyślonych pozach, a swój wzrok kierują gdzieś poza ograniczające ich ramy. Dawno nie byli tak podobni do bogów. W czasach kiedy panuje tendencja na ich uczłowieczanie i demitologizację oraz szukanie tego, co kryją pod maskami, autorzy idą pod prąd. Oddają im należne miejsce w popkulturowym panteonie.

Alex Ross, Jim Krueger i Doug Braithwaite stawiają monumentalny pomnik superbohaterom. Osadzają swoją opowieść gdzieś poza aktualnymi wydarzeniami z oficjalnego uniwersum DC. Przenoszą nas do srebrnej ery komiksów, składając hołd herosom urozmaicającym dzieciństwo osobom dorastającym w drugiej połowie lat 50. i latach 60. Najwięcej przyjemności z lektury czerpać będą zatwardziali miłośnicy wydawnictwa. Namnożenie postaci – raz lepiej rozwiniętych, raz gorzej, a kiedy indziej wprowadzanych tylko dlatego, że tak trzeba – może wpędzić przeciętnych czytelników w konfuzję. Takowym polecam rozpocząć czytanie od zebranych na końcu wydanego przez Mucha Comics albumu danych z Batcomputera dotyczących poszczególnych osobistości goszczących w zebranych zeszytach. Pozwolą one lepiej zrozumieć przedstawiane na wcześniejszych planszach wydarzenia. Niemniej Sprawiedliwości na półce każdego szanującego się fana nie powinno zabraknąć. Sam pewnie jeszcze nieraz popełnię grzech bałwochwalstwa wracając do tej niesamowitej przygody.

Tekst opublikowany na łamach noircafe.pl

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu

mucha

 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: