Cold Fish – Wydanie DVD

Shion Sono w swoim Cold fish (Tsumetai nettaigyo, 2010) wpuszcza nas do dusznego świata ludzkich ambicji. Świata ogarniętego cynizmem i nihilizmem. Autentyczną historię (zachęcam do przeczytania tekstu Mateusza Orzecha dotyczącego różnic między wydarzeniami rzeczywistymi a tymi prezentowanymi w filmie) wykorzystał, aby przeprowadzić studium ludzkiej kondycji.

cfShamoto (Mitsuru Fukikoshi) jest skromnym, uczciwym biznesmenem: prowadzi sklep z rybami przy autostradzie i jakoś wiąże koniec z końcem. Chowa się za okularami, podczas rozmów często spogląda na podłogę, nie chce nikogo urazić. Pragnie, żeby jego żona Taeko (Megumi Kagurasaka) i córka Mitsuko (Hikari Kajiwara) miały jak najlepiej. Kobiety nie darzą go jednak należytym szacunkiem. Partnerka nie traktuje męża jak mężczyzny. Kiedy ją dotyka, odtrąca jego rękę, tłumacząc, że zaraz wróci nastolatka. Latorośl wychodzi z domu w trakcie rodzinnego obiadu, aby pójść z chłopakiem do sklepu. Obie zupełnie inaczej podchodzą do nowo poznanego Dendena (Yukio Murata).

Właściciel dużo większego sklepu z rybami, jeżdżący Ferrari przedsiębiorca odniósł sukces i sięga po wszystko, na co ma ochotę. Kiedy rozbiera Taeko i bije ją po twarzy, ta prosi o więcej. Mitsuko patrzy na niego jak na święty obrazek i wykonuje każde polecenie. Kobiety fascynuje jego prymitywność, pewność siebie i zwierzęcy wręcz magnetyzm. Denden pod uśmiechem i życzliwością skrywa swoją prawdziwą naturę. Jest niczym ogarnięty szaleństwem przywódca sekty. Kiedy ktoś nie spełnia jego życzeń, sprawia, że dana osoba staje się „niewidzialna”. Czyni z drobnego biznesmena swojego wspólnika w interesach i zbrodni. Shamoto wchodzi do jego świata, w którym ważny jest tylko zysk. Ale antagonista w końcu przekroczy granicę i zmusi go do przemiany w potwora.

Cold fish to opowieść inicjacyjna, o przeistoczeniu uczciwego człowieka w zbrodniarza. Zmianę wywołuje nacisk ze strony innej jednostki, którą można odbierać również – ogólniej – jako społeczeństwo, wymagające od ludzi sukcesu za wszelką cenę. Podobnie jak w późniejszym filmie reżysera Miłosnego piekła (Koi no tsumi, 2011) Mitsuko (Makoto Togashi) wprowadza przykładną żonę Izumi (Megumi Kagurasaka) w tajniki prostytucji, tak Denden spełnia rolę przewodnika w nowej rzeczywistości Shamoto. Zmusza go, aby zajrzał w najciemniejsze zakamarki swojej osobowości, pozwala na danie upustu swojej agresji, frustracji spowodowanej niskim statusem społecznym. Nie tworzy z niego potwora, ale tego potwora uwalnia. Ten ciągle gdzieś tam w drobnym biznesmenie tkwił i czekał na okazję, aby się wydostać.

Protagonista podobnie jak w rodzimym Długu (1999) Adam Borecki (Robert Gonera) i Stefan Kowalczyk (Jacek Borcuch) przez Gerarda (Andrzej Chyra) zostaje zmuszony do popełnienia zbrodni, aby chronić własną godność i odzyskać życie. W przeciwieństwie do Krzysztofa Krauzego Sono nie utrzymuje swojej opowieści w kluczu realizmu. Bierze ją w nawias za sprawą czarnego humoru i surrealistycznej otoczki, zbliżając ją do groteski. Podczas oddzielania ciała od kości ofiar oprawcy są szczęśliwy, śpiewają i śmieją się. Proszą przymusowego współwinnego, aby ten zaparzył im kawę. Jednocześnie czynność wywyższona zostaje do niemal religijnego rytuału przez Aiko (Asuko Kurosawa) zapalającą świeczki wokół świętej figury. Dodatkowego odrealnienia nadają efekty gore. W kilku scenach zalewani jesteśmy posoką, a reżyser nie ma dla nas litości. Z odcinanych kończyn leci więcej krwi niż u Quentina Tarantino.

Chociaż nie jestem znawcą filmów Japończyka (widziałem zaledwie siedem), odnoszę wrażenie, że kiedy eksperymentuje z formą i daje upust swojej chorej wyobraźni, wychodzi mu to lepiej, niż kiedy próbuje zachować powagę. W ciepłym, a jednocześnie mocno średnim Chanto tsutaeru (2009) wręcz widziałem, jak twórca cierpi opowiadając historię młodego chłopaka, którego ojciec jest chory na raka. Na siłę wplatał kolejne wydarzenia, próbując nadać im aury moralitetu, ale w ogóle nie czując konwencji, jakby ciągle był zdystansowany i stał gdzieś z boku. Z drugiej strony, kiedy chłodno relacjonuje, delikatnie mówiąc, niecodzienne sytuacje z życia bohaterów jak w Strange Circus (Kimyô na sâkasu, 2005), w jakiś sposób mnie hipnotyzuje. Nieraz chciałbym odwrócić wzrok, ale nie mogę, gdyż urzeka mnie poetyka i oniryczna dziwaczność prezentowanych realiów.

Sprzeczność w odbiorze Cold fish polega na tym, że pomimo wspomnianych zabiegów odrealniających Shion Sono z reporterską precyzją prezentuje kolejne wydarzenia. Nie ocenia, nie komentuje, nie neguje, nie chwali. Wzorem behawiorystów pokazuje człowieka odbierającego dane bodźce z otaczającego go świata. Bada jego zachowanie, wprowadza do punktu bez wyjścia i obserwuje, co zrobi dalej. Sprawdza, jak zareaguje, gdy jego egzystencja stanie pod znakiem zapytania. Za sprawą takiego dystansu czyni film jeszcze bardziej przerażającym. Wprowadza nas w odmęty ludzkiej psychiki i pozwala doświadczyć strachu, poniżenia i odrodzenia. Szuka chociażby iskierki nadziei na poprawę ludzkiej kondycji, ale jej nie znajduje. Pozostawia widzów z kotłującymi myślami i sadystycznie trzyma ich w potrzasku jeszcze długo po seansie.

Tekst opublikowany również na łamach portalu noircafe.pl

Za egzemplarz recenzencki dziękuję What Else Films.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: