Lilting – 8 PKO OFF Camera

W swoim pełnometrażowym debiucie Hong Khaou wprowadza nas do intymnego świata swoich postaci. Lilting (2014) to pełna ciepła opowieść o próbie znalezienia miłości w miejscu, w którym skazani na siebie są ludzie różniący się narodowością, wiekiem, płcią i orientacją.

lilPostacią centralną jest Junn (Pei-pei Cheng). Pozostali definiowani są przez uczucia jakie do niej żywią, bądź jakimi ona obdarza ich. Podstarzała Chinka straciła syna Kaia (Andrew Leung), rozpoczyna związek z Alanem (Peter Bowles) i próbuje zrozumieć czemu przyjaciel jej jedynego dziecka (Ben Whishaw) ciągle ją nachodzi. A jakby zbyt często odwiedziny nie były wystarczające to chłopak wynajmuje tłumaczkę Vann (Naomi Christie), aby pomogła kobiecie zrozumieć słowa nowego partnera. Fabułę nakręcają kolejne niuanse i tajemnice. Khaou pozwala nam stopniowo je odkrywać, jednocześnie zmuszając do zadawania pytania czy bohaterowie zaczną w końcu być ze sobą całkowicie szczerzy. Rzeczywistość miesza się ze wspomnieniami, a choroba Azjatki usprawiedliwia ich zmienność.

Film zaczyna scena takiego wspomnienia. Nie zostaje nam to zasygnalizowane i wizytę Kaia w domu starców odbieramy jako coś, co ma miejsce w danym momencie. Kiedy zrozumiemy, że zostaliśmy zesłani na manowce musimy zdecydować, czy chcemy zagrać w proponowaną grę i kupić proponowaną konwencję. Reżyser nie tłumaczy dokładnie zachowania swoich postaci, pozostawia to naszym domysłom, rysując jedynie subtelne portrety psychologiczne. Niewiele o nich wiemy, nieraz nie rozumiemy ich decyzji, przez co film traci na realności. Opowieść niekiedy wypada twórcy z rąk, konfundując widzów. Pewne luki w historii przydałoby się wypełnić, ale tam gdzie zawodzi scenariusz z pomocą przychodzą aktorzy.

Odtwórcy dobrani są idealnie do swoich ról, sprawiają, że wierzymy w tak napisane postacie. Szczególnie urzeka Ben Whishaw, kojarzony pewnie szerzej jako nowy Q w ostatnim filmie z Jamesem Bondem. Właściwie to głównie dla jego kreacji warto obejrzeć ten film. Młody mężczyzna ukrywa przed matką partnera swoją orientację, a w retrospekcjach obserwujemy ciekawie rozwijany związek homoseksualny. Balansuje między szczęściem we wspomnieniach, a smutkiem odganianym na krótkie chwile gdy patrzy na Junn i Alana. Widać kiedy chce wykrzyczeć kobiecie, co leży mu na sercu. U pozostałych również zauważamy głęboko skrywane emocje, czy to u zakochanego staruszka próbującego pokonać barierę językową, czy nawet u małomównej tłumaczki, znającej tajemnice pozostałych i będącej w pewnym stopniu wszechwiedzącą komentatorką wydarzeń, starającą się połączyć ze sobą bohaterów, nieraz prowokującą ich do wyznania prawdy. Kamera Urszuli Pontikos często jest blisko twarzy aktorów pozwalając nam na ich kontemplacje. Podąża za nimi i ciągle utrzymuje prezentowane wydarzenia w ciepłej tonacji. Nadaje to filmowi aury intymności i dodatkowego odrealnienia.

Poczucie samotności, wyalienowania, próba wypełnienia pustki miesza się w Liltingu z otoczeniem, może wręcz osaczeniem przez innych. Hong Khaou próbuje nadać swojej opowieści uniwersalnego wymiaru, niestety niekiedy popada w bełkot sprawiając wrażenie zagubienia we własnej fabule. Walory estetyczne pozwalają na wejście w świat przedstawiony, a nawet chęć przebywania w nim dłużej niż jest nam to dane. Morał jest co prawda banalny, ale ten banał wciąż spełnia swoje zadanie dostarczając magii tak rzadko goszczącej w naszym życiu. Kod poszukiwany przez Michaela Haneke w 2000 roku wciąż pozostaje nieznany, ale chyba jesteśmy już bliżej jego odkrycia.

Tekst opublikowany również na łamach portalu noircafe.pl

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: