Fatale: Diabelski interes – Ed Brubaker, Sean Phillips

Ed Brubaker i Sean Phillips ponownie wpuszczają czytelnika do dusznego, klaustrofobicznego labiryntu, nie dając możliwości ucieczki. Pełno w nim mrocznych zakamarków, ciemnych, często ślepych uliczek, ohydnej strony ludzkiej osobowości i innych smacznych kąsków. Ściany przenikających się korytarzy wyznaczają coraz większe stosy trucheł wielbicieli bohaterki, a nić Ariadny stanowi jej stopniowo odkrywana mroczna tajemnica. Tytułowa femme fatale lata, które upłynęły od zdarzeń kończących pierwszy album, spędziła z dala od ludzi, w swoim domu w Los Angeles. Spokój panujący w jej życiu był jednak tylko pozorny. Kiedy na teren posiadłości wpada Miles wraz z ranną dziewczyną imieniem Suzy, do protagonistki dociera, że nie da rady uciec od przeszłości, a miasto aniołów jest miejscem gorszym od San Francisco.

fatale2Od wydarzeń przedstawionych w Śmierć podąża za mną na płaszczyźnie akcji toczonej w przeszłości minęły dwie dekady. Świat poszedł naprzód, ale obowiązują te same zasady. Mężczyźni szaleją na punkcie Josephine, a fani potwora na kształt Cthulhu wciąż pragną jej głowy. Sama zainteresowana ­ chociaż ciągle piękna, tajemnicza, seksowna i zabójcza ­ uległa zmianie, jakby przeszła na kolejny etap ewolucji ikonograficznej postaci femme fatale. W Diabelskim interesie autorzy śmielej definiują ją przez seksualność i nieuchwytność. O ile wcześniej zrobili z niej ukryty gdzieś za papierosowym dymem amalgamat męskich lęków, obsesji i pragnień, to teraz wyrzucili z niego pragnienia, a pozostawili lęki i paranoiczne obsesje. Przeistoczyli ją w ucieleśnienie męskiej masochistycznej fantazji. I chociaż przez chwilę ponownie jest panienką w opałach, to szybko dociera do niej, jak się z nich wykaraskać. Z łatwością mogłaby zastąpić Wandę z powieści Masocha. Severin byłby szczęśliwy, trafiając pod jej bat, a ona zamiast wykorzystywać pięknego Greka, aby wyleczyć go z fascynacji na jej punkcie, po prostu kazałaby mu wsadzić lufę w usta i pociągnąć za spust albo stanąć w płomieniach, albo odciąć głowę etc. Zrobiłby to z uśmiechem na ustach. Brubaker i Phillips obdarzyli ją jeszcze większą pewnością siebie, teraz „zamiast reagować, działa”. Jest całkowicie samowystarczalna. Nie szuka już kogoś podobnego do dziennikarza Dominica Rainesa, kto pomoże jej uwolnić się od guru sekty, nie jest też uwięziona w związku ze skorumpowanym gliną ­ jest sama i niezależna. Osiągnęła to, o czym marzyły kobiety fatalne w filmach noir. Na początku miewa wyrzuty sumienia. Żałuje, że zapomniała zasłonić okien, przez co ogrodnik zobaczył ją nago i od tamtej pory koczuje pod jej domem, aby tylko jeszcze raz doświadczyć tego widoku. W trakcie rozwoju akcji tego typu uczucia stopniowo zanikają. Podobnie jak przerażenie, które wpędza ją w kłopoty, kiedy po raz pierwszy spotyka członków polującej na nią sekty. Zanikają również problemy z odkrywaniem o sobie prawdy przed mężczyznami, jest pewna swoich umiejętności stwarzania pozorów. Pokazuje Milesowi pamiętnik, w którym opisywała ofiary swojego seksapilu.

Tutaj należy zaznaczyć, że wielu (jak nie wszyscy) przedstawicieli płci brzydkiej zasłużyło na swój los. W jej notatkach nowy przyjaciel znajduje informację na temat chłopaka, który zginął, chcąc jej zaimponować, a ona nawet nie zna jego imienia. Czekający na swoje pięć minut aktor, trafiający podczas ucieczki z orgii pewnej sekty na jej trawnik, jest całkowicie świadomy manipulacji Jo. Miles często bywający pod wpływem narkotyków sam postanawia jej pomóc. Wie, że kobieta jest zdolna do machinacji, ale nie zadaje pytań. Sam okrzykuje się jej wybawcą. Nie jest on już więc bezbronnym, wplątanym w jej życie dziennikarzem mimowolnie padającym ofiarą psychopatycznego kultu, ale ściąga na siebie gniew jego członków, jeszcze zanim poznaje kobietę bardzo fatalną. Ona go fascynuje, uprawia z nim seks do omdlenia i zawsze wygląda prowokująco, seksownie.

Wraz z wydarzeniami stanowiącymi główną oś fabuły równolegle w prologu, interludium i epilogu toczona jest akcja rozgrywana w czasach współczesnych. Ogarnięty obsesją Nicolas próbuje odnaleźć Jo. Odkrywa, że poznał ją jeszcze przed spotkaniem na pogrzebie swojego ojca chrzestnego. Prześladują go koszmary i z pewnością nie ma szczęścia do kobiet. W jego życie nagle wchodzi blondynka, równie tajemnicza co znajoma Rainesa. Czego od niego chce? Czy to przypadek? W życiu bohaterów możemy oczekiwać wszystkiego, tylko nie przypadku. Opowieści zazębiają się coraz bardziej i są równie intrygujące, łączy je ciągłe poczucie niebezpieczeństwa.

Ponownie estetykę noir wypełnia Lovecraftowski horror. Opowieść Brubakera i Phillipsa niczym mgła okrywa oniryczna aura, wyjęta z sennego koszmaru. Fani gore nie będą narzekać na brak plansz pełnych krwi i posoki. Nie one stanowią jednak sedno zabawy, a napięcie, które można kroić nożem. Postaci (a my wraz z nimi) ciągle czują oddech kostuchy na karku. Zagrożenie krąży gdzieś nad nimi, a ich strach jest uzasadniony. Trafili do najbardziej bezlitosnego miejsca na ziemi, bo ten kto nazwał Los Angeles miastem aniołów, musiał mieć spaczone poczucie humoru. Autorzy pokazują zaplecze fabryki snów z całą jego ohydnością. Zabierają nas w podróż Poza krainę lalek. Rysunki oddają narkotyczny klimat lat siedemdziesiątych, jakby były zrobione przez Andy’ego Warhola po grzybkach halucynogennych. Pop-art został pochłonięty przez cienie z czarnego kryminału. A jeśli dobrze przyjrzeć się obrazkom gdzieś na imprezie wydawanej przez zboczonego, kochającego filmy snuff producenta, można znaleźć podobiznę Burta Reynoldsa z tamtego okresu.

Kolejne pięć zeszytów Fatale dorównuje poziomem pierwszemu zbiorowi. Ed Brubaker i Sean Phillips kontynuują opowieść, nie spowalniając tempa. Ciągle przyśpieszają i potrafią utrzymać naszą uwagę od pierwszej do ostatniej planszy. Ich styl ewoluował, ale efekt osiągają ten sam. Z siatki, w którą łapią czytelnika, nie sposób się uwolnić. Pozostawiają nas z większą liczbą pytań, a odpowiedzi jak nie było, tak nie ma. Na okładce Diabelskiego interesu widzimy piękną Josephine, spoglądającą na nas zalotnie i trzymającą rękę na szyi, a za nią na czerwonym tle wyrastają kończyny potwora. Jest to chyba najlepsze podsumowanie tomu drugiego. Dusi nas klimat, uwodzi napięcie, a w macki łapie fabuła. Kolejna randka z Jo jest równie zabójcza, co pierwsza.

Tekst opublikowany również na łamach portalu noircafe.pl

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu

mucha

 

Reklamy

One comment

  1. […] prześcieradłem. Ponad dwie dekady oddzielające wydarzenia przedstawione w Diabelskim interesie od tych mających miejsce w czwartym tomie, stanowią białą plamę w biografii Jo. Nie pamięta […]

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: