Saga. Tom drugi – Brian K. Vaughan i Fiona Staples

W poprzednim albumie: Na świat przyszło dziecko, owoc zakazanego romansu między przedstawicielami zwaśnionych ras, prowadzących ze sobą Gwiezdne wojny. W pościg za niemowlakiem i jego rodzicami ruszyli łowcy nagród. Uparty wraz ze swoim kłamliwym kotem szukali tropów na planecie Sekstylion. W pozbawionym uczuć freelancerze obudził się Taksówkarz i zapragnął wyciągnąć z międzyplanetarnego burdelu małoletnią prostytutkę. Można było zobaczyć robota załatwiającego swoją potrzebę na muszli klozetowej, połowę ducha martwej dziewczynki, z której wychodziły wnętrzności, a nawet drzewo będące statkiem kosmicznym. Radość sprawiały ironiczne, zabawne dialogi, nonsensowna fabuła, a przede wszystkim ładne, kolorowe, baśniowe rysunki.

saga2okSześć zeszytów zebranych w pierwszym albumie było tylko wprowadzeniem przykuwającym uwagę dynamiczną akcją i określającym zasady panujące w świecie przedstawionym. W kolejnych sześciu rozdziałach składających się na tom drugi Sagi Brian K. Vaughan i Fiona Staples spowalniają opowieść i skupiają się na kontaktach i rozwijaniu uczucia między postaciami, wypełniają luki fabularne z poprzedzających numerów i śmielej korzystają z wolności twórczej zapewnianej przez wydawnictwo Image Comics.

Zastopowanie akcji za pomocą retrospekcji pozwala bardziej wczuć się w historię, wywołuje empatię do protagonistów i sprzyja kibicowaniu im w walce z systemem. Wątek zakazanej miłości niczym z Romea i Julii nabiera nowych rumieńców, jest bardziej interesujący. Podobnie jak w Y: Ostatni z mężczyzn (rys. Pia Guerra), gdzie ostatnie chromosomy Y przemierzały terytorium oszalałych i samotnych kobiet, scenarzysta oddał wyobcowanie głównych bohaterów, ich pojedynek z nieprzyjaznym światem, a raczej w tym przypadku całą galaktyką. Między postaciami pojawia się podobna chemia, wręcz widać iskry, kiedy nie pałają do siebie sympatią, i serduszka, kiedy czują do siebie miętę.

Sposób opowiadania został wyjęty wprost z podrzędnej telenoweli. Vaughan przerywa dany wątek w najbardziej emocjonującym momencie po to, żeby do niego wrócić, kiedy inny osiągnie punkt kulminacyjny – i tak bez końca. Przedstawiane wydarzenia ponownie zostają ujęte w uwiarygadniający nawias. Opowieść snuje najmłodsza z bohaterek, której narodzin byliśmy świadkami w pierwszym zeszycie. Hazel jest już dojrzalsza i bardziej obrazoburcza. Nie ma problemu z zaprezentowaniem seksu swoich rodziców, a nawet z pozbawieniem złudzeń o pożyciu naszych. Dziecięcy narrator i intensywne kolory nałożone przez rysowniczkę nadają komiksowi baśniowej aury. Nie ma sensu zarzucać braku logiki w działaniach postaci, rozwiązań typu deus ex machina czy skupiać się na wciąż widocznych lukach fabularnych. W końcu wchodzimy do zupełnie innego świata, szalonej fantazji, więc czemu nie popuścić wodzy wyobraźni i uwierzyć w „olbrzymiego, złego kosmicznego embriona, strzelającego mazią z oczu”, płonącego goryla pokazującego środkowy palec i czekać na kolejne, kuriozalne kreatury? Jest tego sporo i jeśli w pierwszym zbiorze twórcy nieraz przeginali, teraz to już prawdziwa jazda bez trzymanki.

Styl autorów nabrał bardziej wyrazistych kształtów. Dialogi są ostrzejsze, bardziej błyskotliwe, bardziej zadziorne, jeszcze bardziej opływają sarkazmem i ironią. Zyskują na tym postacie będące już pełnokrwistymi, niejednoznacznymi, skrywającymi tajemnice bohaterami. Staples nadaje każdemu z nich ekspresyjną, wręcz przerysowaną mimikę twarzy. Nawet pyszczek kłamliwego kota przedstawia całą gamę emocji: wyraża smutek, kiedy pan mówi o pomyśle jego uśmiercenia, dziwi się kolejnym działaniom Upartego i nowej partnerki. Rysowniczka prezentuje ich od najlepszej strony, sprawiając, że nabierają ludzkiego, cielesnego wymiaru. Alana ze swoimi kobiecymi kształtami eksponowanymi przez otrzymany od teścia strój lub ukrywanymi jedynie pod białym ręcznikiem będzie powodem wielu mokrych snów geeków sięgających po komiks. Obrazki stanowią najlepszy przykład większej śmiałości w sposobie opowiadania.

Chociaż nacisk został położony na dygresje i rozrywkę, a rozwijanie fabuły zeszło na drugi plan, niektóre z rozpoczętych w poprzednim albumie wątków zazębiają się, a inne osiągają punkt kulminacyjny. Dodano również kilka nowych linii narracyjnych. Nieszczęśliwie zakochany łowca nagród kontynuuje zabawę w Roberta De Niro z filmu Martina Scorsesego, Alana próbuje zawrzeć pokój z teściami, IV wpada na trop ściganej pary i zostaje wprowadzona postać odpowiedzialna za całe zamieszanie. Dobrze, że twórcy spowolnili na chwilę akcję główną. W przeciwnym razie liczba ras, dynastii, waśni, nowych osób i ich historii mogłaby wywoływać dezorientację powodującą rychłe przerwanie lektury.

Dzięki ozdobieniu głównych wątków komiks czyta się jednym tchem – szybko, ale jednocześnie z większą uwagą, byleby nie przegapić któregoś z zabawnych lub obrzydliwych detali nadających opowieści lekkości. Nie żeby były one w jakiś szczególny sposób ukryte i stanowiły nagrodę dla uważnych czytelników. Autorzy nie mają skrupułów, aby zaprezentować planszę wypełnioną nagim grubasem z obwisłym przyrodzeniem albo pokazać na głowie (monitorze?) błękitnokrwistego robota kadr z gejowskiego porno (wywołało to problemy na jednym z konwentów).

Elementy fantasy, romansu, erotyki i duża dawka przemocy to tylko dodatek do kontynuowanej space opery, nabierającej w drugim tomie bardziej epickich wymiarów. Dystans i świadomość Briana K. Vaughana i Fiony Staples pozwalają rozkoszować się płytką, ale magiczną opowieścią. George Lucas powinien czytać Sagę do poduszki, a rodzeństwo Wachowskich po lekturze mogłoby zzielenieć z zazdrości o wyobraźnię twórców i zniszczyć wszystkie kopie Jupitera: Intronizacji. Z niecierpliwością czekam na kolejny album.

Tekst opublikowany również na łamach portalu noircafe.pl

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu

mucha

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: