Kopciuszek

Po niekoniecznie udanej próbie zmierzenia się z nordycką mitologią według Marvela (Thor, 2011) oraz – wybaczcie, ale nie potrafię inaczej nazwać Jacka Ryana: Teorii chaosu (2014) – zgwałceniu twórczości Toma Clancy’ego, odpoczywający od Szekspira sir Kenneth Branagh pod szyldem korporacji Walta Disneya zaadaptował bajkę Disneya będącą adaptacją baśni Charlesa Perrault.

kopDisney wraca do swoich klasycznych opowieści i przeistacza je w wersje aktorskie dotykające tematu w inny sposób niż animacje. Ostatnim z tej serii była oczyszczająca wizerunek Diaboliny (Angelina Jolie) Czarownica (R. Stromberg, 2014). Teraz nadszedł czas na przedstawienie młodemu pokoleniu Kopciuszka (2015), ale, i tu miła niespodzianka, tak jak znają tę historię starsi. Przyznam szczerze, że nie od razu byłem przekonany do tego pomysłu. Zadawałem sobie pytanie: Po co? Jaki jest sens opowiadania tego samego po raz kolejny, wprowadzając tylko niezauważalne zmiany? Chciałem nawet zarzucić reżyserowi lenistwo. W miarę przypominania sobie porażek związanych z próbami pokazywania drugiej strony historii z mojego dzieciństwa (Alicja w Krainie Czarów [T. Burton, 2010], Oz Wielki i Potężny [S. Raimi, 2013]) coraz bardziej się z tego cieszyłem.

Cześć i chwała Branaghowi, że w jego filmie Kopciuszek – jakkolwiek nieumiejętnie zagrany przez Lily James – jest Kopciuszkiem, Książę jest Robbem Starkiem (Richard Madden), myszki i nieumiejąca powozić karetą gęś (prócz tego, że są lepszymi aktorami od tamtej dwójki) są myszkami i nieumiejącą powozić karetą gęsią, zła Macocha jest cudownie wykreowana przez Cate Blanchett, a Wróżka jest byłą partnerką reżysera i do niedawna partnerką Tima Burtona, Heleną Bonham Carter. Reżyser uwspółcześnia historię i czyni ją bardziej przystępną, przyprawiając postaci o dodatkowe cechy. I tak Ella walczy o prawa zwierząt, próbuje być niezależną kobietą, niekoniecznie czekającą na księcia z bajki, macocha jest świadoma, że jej córkom daleko do ideału, więc chce żeby dobrze wyszły za mąż, a Wróżka mierzy się z pewnymi psychozami, wygląda na neurotyczkę.

Poza tym Kopciuszek oferuje disneyowskie evergreeny. Moralizatorstwo, dydaktyzm i manicheizm podkreślany strojami gwiazd. Cóż to za stroje! Ekscytacja jest oczywiście udawana. Nie znam się na modzie, ale miałem wrażenie, że słyszę głośne „ochy” i „achy” ze strony damskiej części widowni. Szczególnie gdy na ekranie błyszczała Cate Blanchett. W tym powrocie do błogosławionej infantylności dzieciństwa zabrakło mi jedynie piosenek. Po nieudanych Tajemnicach lasu (R. Marshall, 2014) z irytującą Anną Kendrick i jej piskliwym głosem oraz wiecznie nominowaną do Oscara Meryl Streep miałem nadzieję na zaspokojenie moich musicalowych potrzeb. Zamiast tego dostałem jedno wykonanie a cappella.

Więcej minusów nie znalazłem, bo podczas seansu do głosu doszła skrywana gdzieś głęboko mała dziewczynka kibicująca stłamszonej przez Macochę Elli, płacząca, kiedy umiera ojciec, i ucieszona, kiedy bohaterka spotyka księcia z bajki. Kopciuszek dostarcza magii, jaką można zobaczyć jedynie w kinie. Gdzie indziej na naszych oczach dynia mogłaby zmienić się w karetę, myszki w konie, gęś i jaszczurki w ludzi, a czarny charakter dostać adekwatną do swoich czynów karę? Piękne zdjęcia po raz czwarty pracującego z reżyserem Harisa Zambarloukosa przykuwają naszą uwagę feerią barw, pozwalają utonąć w tak nierealnym świecie i zapomnieć na dwie godziny o rzeczywistości.

Disneyowskie historie mogą być opowiadane setki razy, ale jak już wiemy, lepiej z nimi zbytnio nie eksperymentować. Można im przypadkiem zabrać to, czego wszyscy od nich oczekują. Siła Kopciuszka nie tkwi w grze aktorskiej i oryginalnym podejściu do tematu, a w snutej, w tym przypadku przez Wróżkę Chrzestną, znanej opowieści z łatwo przyswajalnym morałem, przewidywalnością i happy endem powodującym wysokie wymagania kobiet wobec mężczyzn. Dorośli poczują się jak dzieci, a dzieci będą zachwycone.

Tekst opublikowany również na łamach portalu noircafe.pl

Za seans dziękuję sieci kin

cc

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: