Sex: Letnie Uniesienia – Joe Casey, Piotr Kowalski

Sex to tytuł z pewnością chwytliwy. Zbiór ośmiu zeszytów pierwszej serii okraszono podtytułem Letnie uniesienia. Jak najbardziej adekwatnie, bo uniesienia to jedyne, co mogą nam zaoferować komiksy sygnowane nazwiskami Joego Caseya i Piotra Kowalskiego. Uniesienia rzadkie, w niczym nieprzypominające seksu, a co najwyżej delikatny petting z tematami, które twórcy mieli ambicje spenetrować.

sexJoe Casey tworzył scenariusze do tytułów superbohaterskich zarówno dla Marvela, jak i DC. Pracował między innymi przy Uncanny X-Men czy Przygodach Supermana, jest też jednym z twórców animowanego Ben 10. W opowieści wydawanej pod szyldem Image Comics, wydawnictwa założonego przez byłych pracowników Marvela, odwraca do góry nogami dobrze znaną mu konwencję. Sex zaczyna w miejscu, w którym większość historii o zamaskowanych mścicielach walczących z przestępczością ma swój koniec.

Simon Cook patrolował ulice Saturn City pod pseudonimem Święty w pancerzu. Po złożeniu obietnicy umierającej Quinn zmuszony był ściągnąć maskę i zmierzyć się z prawdziwym życiem. Kiedy on próbuje prowadzić firmę wartą miliony, z ukrycia powoli wychodzą przestępcy, którzy w zniknięciu herosa widzą szansę na odzyskanie władzy w mieście.

Mieście zdeprawowanym, zamieszkanym przez hedonistów, swoim zachowaniem przypominających tych z crossovera Batman/ Sędzia Dredd: Uśmiech śmierci Alana Granta i Johna Wagnera. Dla nich ważny jest jedynie tytułowy seks, w rozkoszach cielesnych widzą spełnienie bądź możliwość zadania cierpienia. Wszystko kręci się wokół niego i do niego prowadzi.

W jednym z dialogów postać stwierdza, że Tinto Brass mógłby nakręcić film o Saturn City z młodym Malcolmem McDowellem. Jedyna wspólna produkcja reżysera i aktora to Kaligula z 1979 roku. Twórca odcinał się od niej, chociaż – paradoksalnie – jest jego najbardziej znaną. Wywołała spore kontrowersje za sprawą śmiałych scen erotycznych… Właściwie to pornograficznych. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku omawianego komiksu. Duża ilość seksu wysuwa się na pierwszy plan, a wszystko inne, co historia mogłaby mieć do zaoferowania, znika gdzieś w trakcie kolejnych „zabaw we wkładanego”. Tym sposobem dramat psychologiczny przeistoczony zostaje w (nie takie)softporno.

Sex: Letnie uniesienia to opowieść o dojrzewaniu, o próbie wejścia w dorosłe życie. Simon Cook dziwi się swojej asystentce, że ta jest w stanie przychodzić do pracy codziennie o 9 i wychodzić o 17. Nie rozumie zasad panujących w nowej dla niego rzeczywistości, w końcu do tej pory latał w masce po Saturn City i kopał tyłki przestępców. Przez całą opowieść zadajemy sobie pytanie, kiedy znowu zacznie to robić. Chociaż wie, co znaczy przemoc, musi poznać jeszcze seks, na punkcie którego każdy ma taką obsesję. Dojrzewanie zostaje więc sprowadzone do inicjacji seksualnej. Od tej bohater konsekwentnie ucieka (nie licząc fellatio w toalecie, abstynencja odróżnia go od innych postaci), bo jest zakochany w swojej byłej przeciwniczce.

Odniesienia do Batmana czy nawet innych komiksów sprawiają wrażenie raczej taniego naśladownictwa niż waloru artystycznego. Mimo to najciekawszym z wątków jest ten, w którym, jak możemy się domyślać, były współpracownik Świętego w pancerzu kontynuuje walkę z przestępczością. Nie sposób uniknąć tu skojarzeń z Robinem. Sam Cook natomiast przypomina Bruce’a Wayne’a. Pomijając już okrągłą sumkę na koncie i walczenie z przestępczością w zdeprawowanym mieście, prowadzi grę z Mroczną Kotką/Annabelle Lagravenese, będącą odpowiednikiem Kobiety Kota/Seliny Kyle. Kiedy zakładali maski, byli przeciwnikami, po ich ściągnięciu pragną siebie nawzajem. Znają swoje tajne tożsamości, a jednak jedno ciągnie do drugiego. Chociaż ich relacje nie grzeszą oryginalnością, mają w sobie coś intrygującego i fascynującego.

Zdecydowanie więcej sympatii niż protagonista wzbudza Annabelle. W tym zbiorze kuriozalnych i stereotypowych postaci jest chyba najlepiej zarysowaną psychologicznie. Każdy kolejny pojawiający się przeciwnik wzbudza zainteresowanie, ale nie potrafi go utrzymać. Nie jest to bolączka jedynie przestępców. Simon irytuje swoim niezdecydowaniem, nie posiada uroku chłopca zamkniętego w ciele mężczyzny, który często charakteryzuje tego typu bohaterów.

Od płytkiego i nieciekawego scenariusza odwracają uwagę rysunki naszego rodaka Piotra Kowalskiego. Przy okazji bliskich planów podziw budzą szczegóły. Twarze widoczne na kartach oddają całe wachlarze emocji. Widzimy zmęczenie Simona, zdenerwowanie Annabelle, fascynację młodej prostytutki, będącej pod wrażeniem byłego superzłoczyńcy, przypominającego raczej bezdomnego menela. Na planach szerokich również jest dobrze, szczególnie jeśli chodzi o prezentowanie miasta. Szkoda, że tak mało było ku temu powodów, gdyż Saturn City wydaje się dużo bardziej obfite w ciekawe zakamarki, kiedy mamy okazję patrzeć na nie z dalszej perspektywy. Wartość historii podnoszą również kolory nałożone przez Brada Simpsona. Nieraz, niczym Nicolas Winding Refn w Tylko Bóg Wybacza z 2013 roku, atakuje nas jaskrawymi odcieniami. Temperatura barw współgra z temperaturą wydarzeń przedstawianych w danym kadrze. W prezentowaniu pojedynczych postaci dominuje chłodny niebieski, kiedy natomiast dochodzi do jakiegoś zbliżenia, czujemy gorąc za sprawą czerwieni. Rysunki i kolory hipnotyzują, nie sposób oderwać od nich wzroku.

Joe Casey i Piotr Kowalski na siłę próbują nadać swojej opowieści jakąkolwiek głębie, zainteresować czytelnika. Kiedy tylko zyskują naszą uwagę, po chwili tracą ją, na przykład przechodząc do innego wątku i wprowadzając w konfuzję. Przemoc charakteryzującą opowieści o superbohaterach zamienili na seks (niekiedy próbują to łączyć, ale do The Boys Gartha Ennisa i Daricka Robertsona daleka droga) i na tym przełamywaniu tabu skupili się najbardziej. Pierwszy Sex, podobnie jak wiele osób pierwszy stosunek, rozczarowuje. Nie znaczy to jednak, żeby nie dać mu kolejnej szansy i nie zajrzeć do drugiego zbioru.

Tekst opublikowany również na łamach noircafe.pl

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu

mucha

Reklamy

One comment

  1. […] jednej strony Letnie uniesienia hipnotyzowały stroną graficzną – rysunkami stworzonymi przez Piotra Kowalskiego i sposobem […]

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: