Who am I

Chociaż szyk zdania sugeruje pytanie, brak odpowiedniego znaku interpunkcyjnego na końcu zmienia je w twierdzenie. Twierdzenie niejasne, niepełne, a jednocześnie dotyczące każdego myślącego stworzenia. Baran bo Odar próbuje wyjaśnić tytułowe kuriozum, oprowadzając nas po ciemnych zakamarkach cyberprzestrzeni i ludzkiego umysłu.  

0411590

W Hakerach (1995) bohaterowie nie byli pewni swojej tożsamości, co podkreślała ich androgeniczność. W strojach „Phreaka” (Renoly Santiago) i „Cereal Killera” (Matthew Lillard) lepiej wyglądałaby „Acid Burn” (Angelina Jolie). W przeciwieństwie do panów miała krótkie włosy i nosiła zakrywające pępek koszulki. Nie ma też wątpliwości, że hakerzy z połowy lat 90. byli bawiącymi się dziećmi. Nawet superłotr o nikczemnej ksywce „Dżuma” (Fischer Stevens) jeździł na deskorolce i wpadał w szał, kiedy nazywano go prawdziwym imieniem.

Od skądinąd kultowej produkcji wyreżyserowanej przez Iaina Softleya minęło dwadzieścia lat. Technologia jest już dużo bardziej zaawansowana, Zuckerberg zarobił miliony na pewnym portalu społecznościowym, a ludzie są jeszcze bardziej zagubieni. Chowają się za awatarami i wymyślnymi nickami, udają kogoś innego, lepszego. Hakerzy w Who am I sprawiają wrażenie tych „oświeconych”, wiedzących, jak wykorzystać sieć do osiągnięcia celu. Są wychowani na grach, komiksach, filmach, żyją w cyberprzestrzeni i tam kreują samych siebie. Świat wirtualny to dla nich niebo, po którym szybują niczym Neo (Keanu Reeves) na koniec Matrixa (A. i L. Wachowscy, 1999), podczas gdy w rzeczywistości są nieudacznikami, ludźmi „tak niezauważalnymi, że nawet nie bitymi przez kolegów w szkole”. Uciekają w świat fikcji, który jest dla nich azylem. Odar każe swoim bohaterom cytować Supermana i porównać coś do Gwiazdy Śmierci, czym podkreśla wpływ popkultury na dzisiejsze społeczeństwo.

Protagonista w jednej z początkowych scen zaznacza, dlaczego ma predyspozycje do bycia superbohaterem. Benjamin (Tom Schilling) jest odpowiednikiem komiksowego Dave’a Lizewskiego, czyli Kick-Assa. Tak jak bohater stworzony przez Marka Millara, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i „naprawiać świat”. Wraz z pewnym siebie Maxem (Elyas M’Barek), szalonym Stephenem (Wotan Wilke Mohring) i cichym Paulem (Antoine Monot Jr) zakładają grupę hakerską o nazwie CLAY (Clown Laughing @ You). Swoje twarze ukrywają za maskami klaunów, niebezpiecznie przypominającymi tę Guya Fawkesa, noszoną przez V (Hugo Weaving) w V jak Vendetta (J. McTeigue) i kojarzoną z członkami Anonymous.

Historię powstania CLAY-a i jego działań protagonista opowiada polującej na cyberprzestępców agentce Hanne Lindberg (Tyrine Dyrholm). Nie wiadomo, czy mówi prawdę, czy może na koniec okaże się oszustem. Jego opowieść jest grubymi nićmi szyta, ale sposób narracji w pewnym stopniu ją uwiarygadnia. Dzięki takiemu prostemu trikowi, jak wprowadzenie narratora przedstawiającego wydarzenia, twórcy usprawiedliwiają scenariuszowe absurdy i – na co jedna z postaci zwraca naszą uwagę – dziury. Życiem Benjamina rządzi przypadek, kolejne epizody są umownie ze sobą połączone, ale im bliżej końca, tym wszystko nabiera większego sensu. Przynajmniej pozornie.

Haker porównany zostaje do magika wykonującego sztuczkę, której sukces zależy od tego, czy widz w odpowiednim momencie spojrzy w drugą stroną. Tym samym jest Who am I. Przywołanie niektórych narzucających się intertekstualnych skojarzeń, w tym nawet zwrócenie uwagi na plakat wiszący na ścianie jednego z pokoi, mogłoby zostać uznane za spoiler. Odar, stawiając publiczność przed kolejnymi zagadkami, radzi sobie całkiem nieźle. Kiedy natomiast nadchodzi czas podawania odpowiedzi i wyjaśnienia mechanizmu triku, twórca chyba sam spogląda w nieodpowiednim kierunku. Im więcej zwrotów akcji, tym bardziej opowieść rozpada się, przestaje być logiczna i wiarygodna. Boleśnie rzeczywisty jest za to niepokój, z którym reżyser nas pozostawia. Może nawet wychodzi mu to lepiej niż w poprzednim filmie Cisza (2010).

To, co dwie dekady temu było jedynie zabawą, zapowiedzią, przedsmakiem, ewoluowało w iście cyberpunkowy koszmar. Nikt nie jest bezpieczny, czy – jak mówi nam oryginalny tytuł – „żaden system”. Wystarczą odpowiednie umiejętności, aby wiedzieć wszystko o wszystkich. Przedstawiona rzeczywistość przypomina grę Watch Dogs, w której gracz wcielał się w hakera potrafiącego przeskanować każdego, kto miał smartphone’a, i mógł kontrolować wszystkie podłączone do systemu (czyli bezwzględnie wszystkie) urządzenia w mieście.

Cyberpunkowe fobie nabierają nowego, bardziej przerażającego wymiaru. Przestały być imaginacją twórców, a ucieleśniane są w naszym świecie i na naszych oczach. Człowiek nie potrafi funkcjonować bez pomocy maszyny, korporacje kierują naszym życiem, rządy kontrolują ludzi, a w naszej obronie staje garstka „wtajemniczonych” osób. Jeśli stacja metra w Matrix: Rewolucje (A. i L. Wachowscy, 2003) pełniła, podobnie jak w węgierskich Kontrolerach (N. Antal, 2003), funkcję czyśćca, to miejsce spotkań hakerów w rzeczywistości wirtualnej – rozpędzone metro – należy uznać za pojazd zmierzający do piekła.

Wchodząc do świata Who am I, wstępujemy w miejsce, w którym nie ma ograniczeń. Ludzka zuchwałość zasługuje na nagrodę, a bohaterowie celują coraz wyżej i wyżej, aż niczym mityczny Ikar podlatują za blisko Słońca. Niemiecki cyberpunkowy thriller dostarcza rozrywki i jednocześnie jest uważną obserwacją współczesnego świata oraz przerażającym w swej prawdziwości komentarzem do ludzkiej kondycji. Nie brakuje w nim miejsca nawet na ośmieszenie Hitlera, co dowodzi, że kolejne już pokolenie żyjące za naszą zachodnią granicą próbuje poradzić sobie z traumą, jaką pozostawiła w ich narodzie II wojna światowa. Baran bo Odar za sprawą trików montażowych nadaje opowieści szaleńcze tempo i kusi stroną estetyczną. Na myśl przychodzą filmy Guya Ritchie’ego czy Biegnij, Lola, biegnij (1998) Toma Tykwera. Reżyser próbuje nas zmylić, wprowadzając nas w stan hipnozy, przez co bycie oszukanym w ciemnej sali kinowej jest doświadczeniem przyjemnym.

Tekst opublikowany również na łamach portalu noircafe.pl

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: