Pani z przedszkola

posterMarcin Krzyształowicz to twórca, który – jak mogło się wydawać – zrobi wiele dla rodzimego kina. Obława (2012) została zasłużenie doceniona zarówno przez publiczność, jak i krytykę. Urzekała formą, poruszała historią i przerażała tematem. Wobec kolejnego autorskiego projektu reżysera miałem więc duże oczekiwania. Nie przewidziałem jednak, że Pani z przedszkola (2014) aż tak mnie zaskoczy.

Z jednej strony zwiastun wzbudzał obawy, bo przypominał tendencyjną polską komedię romantyczną, z drugiej – nazwisko twórcy rozwiewało te podejrzenia. Po części obie możliwości okazały się prawdziwe: historia małżeństwa rodziców głównego bohatera, w których życie wkracza piękna przedszkolanka, zaskakuje i zawodzi jednocześnie. Postacie wyjęte z dzisiejszej rzeczywistości przeniesione zostały do czasów PRL-u, powstała hipsterska wariacja na temat ulubionego przez rodzimych producentów gatunku i próba jego przedefiniowania.

Podróżujemy w czasie wraz z bohaterem (Cezary Morawski) siedzącym na kozetce, szukającym powodów swojego przedwczesnego wytrysku. Freud oczywiście byłby dumny z podejścia terapeuty (Marian Dziędziel), który tu i ówdzie rzuca terminami znanymi z psychoanalizy i w dzieciństwie pacjenta doszukuje się powodów wstydliwej przypadłości.

Dwie płaszczyzny czasowe prezentowane są równolegle. Spaja je postać bohatera, niemego świadka piekła małżeństwa Taty (Adam Woronowicz) i Mamy (Agata Kulesza). I chociaż zdarzają się ciekawe perypetie, zabawne dialogi czy trafne pointy, nie można oprzeć się wrażeniu, że Krzyształowicz próbuje naśladować groteskowość Marka Koterskiego. Mamy problem komunikacyjny wśród członków rodziny, gardzenie otoczeniem, a nawet język z pewnymi naleciałościami zabawy jego konstrukcją. Nie jest to parodia stylu, a jedynie nieudolne naśladownictwo.

Tendencyjność scenariusza widać w kliszach gatunkowych, które sprawiają, że fabuła jest przewidywalna. Dobrze, homoseksualny romans w polskim socjalizmie czy kolczyk w waginie tytułowej zbuntowanej pani z przedszkola (Karolina Gruszka) urozmaicają nieco historię. Przynajmniej na początku, bo wspomniany kolczyk jest wstępem do jednego z najmniej śmiesznych żartów, jakie dane mi było oglądać na ekranie.

Wszystkie niedociągnięcia fabularne konsekwentnie próbują ukryć się za ciekawą stroną formalną. Miejscami dostajemy opowieść z komiksu, gdzie indziej ciekawą animację lub montaż wzmacniający pointę. Wszystko jednak wychodzi na wierzch i po seansie nie miałem już żadnych złudzeń: od połowy filmu widać brak pomysłu na ciekawe rozwinięcie wątków. Zrezygnowanie z niektórych z nich, uzasadnione próbą wyleczenia pacjenta, to koniec niezłej zabawy, która powoli ustępuje miejsca gorzkiemu rozczarowaniu.

Nie można jednak odmówić talentu aktorom. Piotr Adamczyk, Tomasz Karolak, Tomasz Kot czy Marta Żmuda Trzebiatowska zastąpieni zostali bardziej poważanymi nazwiskami. I rzeczywiście to widać. Nachalne, plastikowe próby rozbawienia zastąpiły subtelne, niewymuszone gesty budujące portrety psychologiczne. Jeśli dobra gra aktorska jest wtedy, kiedy jej nie widać, to tutaj nazwałbym ją co najmniej dobrą. Woronowicz w roli fajtłapowatego modelarza kontrastuje z pragnącą miłości Agatą Kuleszą. Zupełnie inna od wszystkich jest młoda, energiczna i piękna Karolina Gruszka. Uwodzi zarówno kolejne postaci jak i widzów.

W każdym innym aspekcie produkcja, delikatnie mówiąc, pozostawia wiele do życzenia. Prawdopodobnie wynika to z mojego umiłowania Obławy, a także sympatii do twórczości reżysera, który próbuje coś zmienić, stworzyć coś własnego. Moich wygórowanych oczekiwań niestety nie zaspokojono. Marcin Krzyształowicz robi wszystko, aby zainteresować swoim scenariuszem, wręcz zmusza, aby uznać jego wielkość. I nie przeczę, że w Pani z przedszkola  pojawiają się ciekawe sceny, ujęcia i zabiegi formalne, jest to jednak sztuka dla sztuki. Chciałbym wybuchnąć śmiechem przez inteligentne żarty, których tutaj jest jak na lekarstwo, a nie krzywić się z zażenowania i zachodzić w głowę, czemu tak to zrealizowano, a nie inaczej.

Tekst opublikowany również na łamach portalu noircafe.pl

Za seans dziękuję

kbf

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: