Fatale: Śmierć podąża za mną – Ed Brubaker, Sean Phillips

okładkaZbiór pięciu pierwszych zeszytów Fatale nosi podtytuł Śmierć podąża za mną. Czuć na karku oddech takiej kostuchy, jaką proponują Ed Brubaker i Sean Philips – to zadowoli niejednego fana komiksu. Autorzy zapraszają nas do mrocznego świata, w którym estetyka noir łączy się z mitologią Lovecrafta. Główną bohaterkę wyciągają wprost z ikonografii czarnego kryminału, czyniąc femme fatale jeszcze bardziej morderczą, fascynującą i tajemniczą.

Nic więc dziwnego, że jej urokowi ulega Nicolas Lash. Kobietę poznaje na pogrzebie swojego ojca chrzestnego, poczytnego autora kryminałów, Dominica Rainesa. Piękna Jo opowiada mu o romansie pisarza z jej babcią. Ich drugie spotkanie ma miejsce w domu nieboszczyka, z którego ucieczka przed ubranymi na czarno i uzbrojonymi mężczyznami kończy się wypadkiem samochodowym. Następnie przeniesieni zostajemy do San Francisco roku 1956. Wtedy poznajemy historię (niebezpiecznie przypominającą współczesną Jo) Josephine, Waltera i młodego dziennikarza Rainesa.

Punktem stycznym między dwiema równolegle przedstawianymi płaszczyznami czasowymi jest postać tytułowej kobiety fatalnej. Fascynację autorów tego typu bohaterką można było zauważyć już w albumie The Female of the Species z serii Criminal. Danica rozpoczynała lot w dół, uczyła się manipulować mężczyznami, wykorzystując swoją fizyczność, co zostało zestawione z coraz częstszymi ucieczkami w narkotyki. Tutaj wizerunek femme fatale jakby ewoluował w ostateczną, bardziej skomplikowaną i pełniejszą formę. Jo jest silna, mordercza, pewna siebie, aspiruje do rangi bogini. Twórcy obdarzają ją umiejętnościami podobnymi do tych, jakie posiadł Jesse Custer z komiksu Kaznodzieja Gartha Ennisa i Steve’a Dillona. Wystarczy, że powie słowo, a mężczyzna bez mrugnięcia okiem strzela sobie w głowę. Natomiast kiedy trafia na przeciwników silniejszych od siebie, szuka swego obrońcy, kogoś, kto ocali ją i jej dar. Udaje wtedy bezbronną i delikatną przedstawicielką płci pięknej. Aby osiągnąć swój cel, potrafi posunąć się do wszystkiego i nie zwraca uwagi na osoby, które krzywdzi po drodze, bo wie, że śmierć nie jest najgorszym, co może ją spotkać.

Jo pociąga i fascynuje zarówno bohaterów, jak i czytelników. Strzępki informacji na jej temat dostarczane są regularnie. Nasza ciekawość ciągle jest podsycana, dzięki czemu nadchodzących wydarzeń nie sposób przewidzieć. Mężczyźni to głównie zabawki w rękach kobiety. Dominic coraz bardziej uzależnia się od niej, jego psychika ulega powolnemu rozpadowi. Może nie jest najlepiej napisaną postacią, ale jego uległość względem seksownej Josephine i to, że zauważa romantyzm we wspólnej relacji oraz popada w szaleństwo, ma swój urok, a także wpływa na odbiór świata przedstawionego. Dużo ciekawszy wydaje się za to Walter, skorumpowany glina. Do końca nie wiadomo, do jakiego typu bohaterów go zaliczać: pozytywnych czy negatywnych. Jego rozterki i uczucia względem femme fatale i wchodzenie w interakcje ze światem mroku napędzają wielowątkową fabułę.

Brubaker, znany fanom jako ten, który uśmiercił i wskrzesił Steve’a Rogersa, z wdziękiem i bez zgrzytów przeskakuje między jedną linią czasową a drugą. Naturalnie też przechodzi z czarnego kryminału do horroru w stylu H. P. Lovecrafta. Przez większość opowieści zamieszcza tropy, mające naprowadzać na ślady prozy samotnika z Providance. Można wyczuć tę samą duszność. Podobnie jak w Arkham Asylum, gdzie Grant Morrison przemycił mistrza grozy do opowieści o Batmanie, każdy ma swoje traumy i prześladują go własne demony. Rysunki Seana Phillipsa w Fatale mogą z resztą przywodzić na myśl prace Dave’a McKeana we wspomnianym komiksie. Są one tajemnicze, coś ukrywają, wydają się niepełne, a może nawet niedbałe (oczywiście nie zostało to posunięte do takiego stopnia, jak w historii człowieka nietoperza). Właśnie z tego powodu tak zwracają na siebie uwagę. Ilustracjom dodatkowego sznytu nadają kolory nałożone przez Dave’a Stewarta. Dzięki nim świat przedstawiony odpycha, ale jednocześnie uwodzi. Mrok nocy jest pociągający niczym Jo, rysy mężczyzn twarde i ostre jak Walter, a miasto okrutne jak Bishop. Niemal czuć zapach palonych papierosów, taniego alkoholu w podrzędnych barach, egzotyczną woń w chińskiej kawiarni i zgniliznę w katakumbach.

Ed Brubaker i Sean Phillips łączą ze sobą romans, czarny kryminał i horror, tworząc mieszankę wybuchową. Pierwszym padającym w komiksie zdaniem łapią w sieć uknutej przez siebie intrygi i w miarę rozwoju akcji pozwalają plątać się w niej coraz bardziej. Możliwość powrotu do rzeczywistości w końcu znika, a po skończeniu lektury nie można przestać myśleć o tym San Francisco z połowy ubiegłego wieku. Fatale: Śmierć podąża za mną pozostawia po sobie przyjemny, ale palący niedosyt. Zakończenie zawiesza historię i pozwala wierzyć, że w następnym zbiorze poznamy odpowiedzi na pytania zawarte w tomie pierwszym. Oczekiwanie można umilić sobie jedynie ponownymi randkami z pierwszymi pięcioma zeszytami.

Tekst opublikowany również na portalu noircafe.pl

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu

mucha

 
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: