Mapy gwiazd

Mapy gwiazd (2014) to gorzka satyra, która nie daje prawie żadnych odpowiedzi, a zostawia po sobie wiele pytań. Ciężko zakwalifikować ją do konkretnego gatunku. David Cronenberg buduje swoją opowieść z epizodów, które dopiero po jakimś czasie układają się w związki przyczynowo-skutkowe. Spaja je postać Agathy oraz wiersz Paula Eluarda, jednego z francuskich surrealistów. Utwór został napisany, kiedy Niemcy okupowały Francję. W filmie przedstawia główny motyw i służy reżyserowi jako leitmotive rytmizujący narrację.

Na nieobecności bez żądzy

Na nagiej samotności

Do świata przedstawionego wchodzimy wraz z Agathą. Obserwujemy, jak wjeżdża do Los Angeles i zmierza w kierunku limuzyny. Kierowcy mówi, że przyjechała z Florydy, a dokładniej z miejscowości Jupiter. Sprawia wrażenie zupełnie obcej i niepasującej do nowego miejsca. Z tego powodu możemy się z nią identyfikować. Nie do końca rozumie zasady panujące w tym świecie, a jednocześnie jest nim zafascynowana. Próbuje tam odnaleźć cząstkę siebie, wpasować się i koniec końców znajduje chyba najbardziej adekwatne wyjście z sytuacji. W miarę rozwoju akcji odkrywamy coraz więcej tajemnic i poznajemy jej przeszłość. Biorąc pod uwagę, że reżyser jest cenionym twórcą grozy, nie sposób nie uznawać bohaterki za swego rodzaju monstrum. Przede wszystkim całe jej ciało pokrywają blizny powstałe w wyniku poparzenia. Fascynacja deformacją ciała to cecha znamienna dla twórczości Cronenberga. Historię wypadku można uznać za charakterystyczny dla horroru obszar prestory, z którego zwykle dowiadujemy się, skąd pochodzi dany potwór, kim był wcześniej, jak powstał. To ona i wspomnienie tego, co zrobiła, będzie napędzało historię i zmuszało innych do działania. Można też zwrócić uwagę na powody jej przyjazdu do Miasta Aniołów. Przywodzą na myśl Michaela Myersa i Halloween (J. Carpenter, 1978). Mia Wasikowska, tworząc postać, wspina się na wyżyny. Zarysowuje głęboki portret psychologiczny za sprawą drobnych gestów, spojrzeń i mimiki. Naturalnie przechodzi z wizerunku nieśmiałej, wyobcowanej dziewczyny do niestabilnej emocjonalnie i psychicznie.

Na stopniach śmierci

Wypiszę twoje imię

Benjie Weiss, trzynastoletnia gwiazda, pomimo swojego młodego wieku również ma bogatą przeszłość. Jego postać służy reżyserowi do wyśmiania pewnych tendencji panujących w Hollywood. Przenosi na niego cechy, z którymi kojarzymy dorosłych aktorów, określanych mianem gwiazdorów. Poznajemy go, kiedy odwiedza śmiertelnie chorą fankę. Wydaje się miły i normalny, ale kiedy tylko wychodzi ze szpitala, odkrywamy jego prawdziwą naturę. Jest rozpieszczonym bachorem. Przeszedł już odwyk, który, jak informuje nas jeden z producentów fikcyjnego filmu, dla dorosłej gwiazdy byłby reklamą. W jego wieku jest to czymś zgoła odwrotnym. Benjie to tykająca bomba zegarowa. Detonację przyśpiesza nawiedzanie go przez ducha martwej dziewczynki, wspomnianej fanki. Psychika chłopca ulega powolnemu rozpadowi. Wcielający się w niego Evan Bird nie udźwignął ciężaru roli. Gra sztucznie, momentami nazbyt karykaturalnie, a kiedy indziej zachowawczo.

Na wróconym zdrowiu

Na grozie, która minęła

Jego ojciec Stafford jest szanowanym psychiatrą gwiazd. Szybko jednak wychodzi na jaw, że potrafi pomóc każdemu, tylko nie sobie i swojej rodzinie. Własne problemy woli ukrywać przed prasą i zamiatać pod dywan. Mężczyzna w każdej chwili próbuje zachować spokój. Z racji zawodu raczej analizuje sytuacje, niż pozwala wziąć górę emocjom. Jego żona do pewnego momentu sprawia wrażenie twardej, drapieżnej kobiety, ale sytuacja przerasta ją dużo szybciej niż doktora. Na pozór żyją w udanym małżeństwie. Para skrywa jednak mroczną tajemnicę. Jeśli wyszłaby ona na jaw, byłby to koniec kariery i syna aktora, i ojca psychiatry. Ponownie zostaje otwarty rozdział, który zamknęli wiele lat temu. Sposób gry Johna Cusacka – zachowawczy, zdystansowany – różni się od gry Olivii Williams. Jej postać rozpada się psychicznie, co ma wydźwięk również w jej fizyczności. Z każdą sceną jest coraz bardziej roztrzęsiona. Ich postacie kontrastują ze sobą, nadając kolorów sterylnemu, białemu domowi.

Na nadziei bez wspomnień

Wypiszę twoje imię

Jedną z pacjentek dr. Stafforda Weissa jest Havana Segrand. Córka zmarłej w pożarze aktorki Clarice Taggard (Sarah Gadon), która chce dostać rolę swojej matki w nietypowym remake’u jej największego dzieła. Havanę prześladuje duch rodzicielki, odkąd kobieta wyznała psychiatrze, że była przez nią molestowana. Jak przy każdej innej postaci, psychoanalitycy mieliby tu niezłe pole do popisu. Z jednej strony kobieta chce odnaleźć własną drogę, a z drugiej – duch matki wciąż nad nią krąży niczym klątwa. Zrobi wszystko, aby wrócić na srebrny ekran, chociaż nie mówi o tym głośno. Jej czas przeminął, z każdej strony otacza ją kult młodości. Jeśli uznać ją za postać reprezentującą starsze Hollywood, to można zauważyć, że pozbawia niewinności młodych ludzi. Przyjaźni się z inną aktorką, dla której los także nie był łaskawy, czyli Carrie Fisher (księżniczka Leia we własnej osobie). Julianne Moore konkuruje z Mią Wasikowską w kategorii najlepszej kreacji w Mapie gwiazd, dostała za nią Złotą Palmę. Przechodzi w sposób naturalny z jednej osobowości na pokaz do tej drugiej i trzeciej, a w końcu – rzeczywistej. Kiedy trzeba, kipi od niej seksem, aż czuć ten gorąc, a kiedy indziej, robi wszystko, aby za bardzo nie śmierdziało. Zachowuje urok nawet, gdy tańczy nad grobem małego dziecka.

Mocą jednego słowa

Zaczynam życie od nowa

Cronenberg po raz kolejny pozwala dojść do głosu jednej z największych fobii cyberpunku, czyli obawie przed korporacjami. Hollywood to miejsce zmanierowane i zuniformizowane, dystopia, w której nie ma miejsca na ludzkie odruchy. Pieniądze i sława uderzyły ludziom do głowy. Liczy się dla nich jedynie zysk. Na wszystko mają lekarstwo. Kiedy Havana stwierdza, że jest „kiepską lesbą”, jej przyjaciel radzi jej zażyć Klonopin, czyli lek używany do leczenia histerii. Tylko pigułki mogą pomóc wytrzymać w miejscu, gdzie racjonalność przeżywa kryzys. Wszystkie kategorie uległy przewartościowaniu, a rozsądek zniknął. Wiele działań bohaterów może być z początku niezrozumiałych, ale z czasem sprawiają wrażenie prawdopodobnych tylko w takim miejscu. Reżyser zawiesza swoją opowieść między jawą a snem. Nadaje jej onirycznego wymiaru i pozwala płynąć swoim tempem. Tylko w jednej scenie można powrócić do rzeczywistości za sprawą tandetnego, komputerowo wygenerowanego ognia. Postaciom, tak jak często wcześniej, każe poszukiwać swojej prawdopodobnie już zdezintegrowanej osobowości. Powraca również ważny motyw tożsamości seksualnej. Tym razem na kanwę brane jest kazirodztwo, za sprawą którego podważana jest nawet instytucja małżeństwa.

Urodziłem się, by cię poznać

I by ciebie nazwać

Chociaż najnowsza produkcja kanadyjskiego autora nie jest tak krwawa jak chociażby Mucha (1986) i nie szokuje i obrzydza bezpośrednio jak Wideodrom (1983) i Crash: Niebezpieczne pożądanie (1996), bardzo możliwe, że jest najbrutalniejszą w jego karierze wiwisekcją pewnego typu ludzi bądź sekcją zwłok człowieczeństwa. W Cosmopolis (2012) krytykował światek Wall Street, teraz wybrał miejsce jeszcze bardziej bezwzględne. Nawet Robert Pattinson został tutaj zdegradowany z multimilionera siedzącego na tyłach nowoczesnej limuzyny na kierowcę o wiele krótszego pojazdu i aspirującego aktora. W przeciwieństwie do Full Frontal. Wszystko na wierzchu (2002), gdzie Steven Soderbergh jedynie pokazywał szaleństwo panujące w fabryce snów, David Cronenberg w Mapach gwiazd komentuje i wyraża swój stosunek do Hollywood. W Los Angeles można kupić przewodniki po domach poszczególnych gwiazd. Jest to też jedna z możliwości odczytania filmu: jako ironicznej mapy po tej najwspanialszej dzielnicy Miasta Aniołów. Pełnej splendoru, błyskotek, bogactwa, ale jednocześnie pozbawionej duszy. Nigdy nie chcielibyśmy tam trafić. Co potrafi zrobić ze zwykłymi ludźmi, można było zobaczyć w serialu Ekipa (D. Ellin, 2004–2011). Tutaj zostaje to posunięte jeszcze dalej. Miejsce jawi się jako więzienie, a może bardziej adekwatnie – jako szpital psychiatryczny, z którego trzeba uciec za wszelką cenę.

Wolność

Recenzja opublikowana również na portalu noircafe.pl

Za seans dziękuję sieci kin

 cc

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: