Rogi

Scenariusz Rogów (2013) autorstwa Keitha Bunina oparty jest na powieści Joego Hilla, syna Stephena Kinga. Reżyser Alexandre Aja doskonale zdaje sobie sprawę, z czym ma do czynienia. Fabule pozwala rozwijać się swoim tempem, a bohaterowi czerpać radość z prezentu pochodzącego z otchłani piekieł.

Ig Perrish (Daniel Radcliffe) jest podejrzany o brutalne morderstwo swojej dziewczyny. Nie może pogodzić się z jej utratą, szuka ukojenia w alkoholu. Przeciw niemu są wszyscy mieszkańcy rodzinnego miasteczka, którzy są pewni jego winy i żądają najwyższej kary. Ig musi dowieść swojej niewinności. Z pomocą przychodzi mu sam diabeł. Pewnego ranka na swoim czole zauważa rogi. Ich wyrastanie sprawia mu ból, ale są całkiem przydatne w poszukiwaniach prawdziwego mordercy. Wszyscy, którzy je zobaczą, chętnie opowiadają mężczyźnie o swoich najgłębiej skrywanych tajemnicach, a nawet spełniają grzeszne pragnienia.

Nie oszukujmy się. Fabuła jest umowna i pełna absurdów. Bardziej niż rozwijaniem intrygi czy budowaniem napięcia Aja interesuje się małomiasteczkową społecznością. Niezwykła przypadłość głównego bohatera to dla niego okazja do przedstawienia hipokryzji i zaprezentowania świata, w którym nikt nie ukrywa swoich potrzeb, nawet tych najbrudniejszych. W miejscowości powoli zaczyna panować anarchia, policjanci chcą oglądać partnerów nago, a nie łapać przestępców. Następuje całkowita demitologizacja miejsca uznawanego zwykle za spokojne, gdzie każdy zna każdego i życie jest proste. Pada pytanie, w jakim stopniu i komu tak naprawdę można zaufać. Nietypowa wiwisekcja społeczeństwa pozwala również na zastanowienie się, czy rodzinie i przyjaciołom zależy bardziej na tobie, czy na opinii społeczności. Nie brakuje nawet komentarzy dotyczących poszukiwania sensacji przez media. Reżyser nie ogranicza się do jednego gatunku. Mamy tu wszystkiego po trochu. Są sceny krwawe niczym z horrorów, kryminalna zagadka ciągle powraca, gdzieś tam krąży satyra i groteska, a nad wszystkim czuwa duch czarnego humoru zmuszający nas do śmiechu, kiedy komuś wybucha głowa.

Aja debiutował bardzo szybko, bo w wieku dwudziestu lat. Umożliwił mu to ojciec, słynny francuski producent Alexandre Arcady[1]. Od pierwszej Furii (1999) minęło czternaście lat. W tym czasie stworzył cztery kolejne filmy. Zarówno jedna z pierwszych produkcji nowej francuskiej fali horroru (a jego drugi film) Blady strach (2003), jak i (ostatni) kampowa Pirania 3D (2010) miały absurdalną fabułę. W pierwszej wymienionej produkcji efekty gore pozwalały nie zwracać na to uwagi, a w drugiej zostało to uwypuklone. W Rogach podkreślenie nonsensów jest niepotrzebne, a komputerowe efekty specjalne (poza jednym wyjątkiem nie było ich w Bladym strachu[2]) nadają jedynie odrealnionej otoczki, podobnie jak zastosowanie ramki. Na początku i na końcu widzimy szczęśliwą parę bohaterów w rajskim Edenie. Reżyserowi nie zależało na realności ani na szczególnym zagłębieniu się w psychologię bohaterów. Nie szuka powodów, dla których Iggy’emu wyrosły rogi. Ze względu na taki typ narracji i częsty brak lepiej uzasadnionych związków przyczynowo-skutkowych jest to film nieprzewidywalny. Składa się z mniej lub bardziej powiązanych ze sobą epizodów, które spaja w końcu cudowny, oniryczny klimat pojawiający się wraz z wężami. W ten sposób stopniowo przygotowywani jesteśmy do ostrej jazdy w ostatniej scenie. Absurdy są mnożone na ekranie, a twórca daje nam jedynie do zrozumienia, że wie, co robi, i dobrze się przy tym bawi.

Dobrze bawi się również Daniel Radcliffe, który robi wszystko, aby pożegnać się z wizerunkiem Harry’ego Pottera. Dosłownie wszystko, bo nawet lata z gołym tyłkiem na Brodwayu w adaptacji kontrowersyjnej sztuki Petera Shaffera Equus. Trzeba przyznać, że całkiem dobrze idzie mu zmiana image’u, a Rogi tylko to potwierdzają. Wchodzi w skórę diabła, sika na święty posążek, a nawet zabija. Wszystko to robi z wdziękiem, lekkością i urokiem. Do tego, tak jak my, często dziwi się przedstawionym wydarzeniom czy słowom do niego kierowanym. Kiedy zaczyna korzystać z nadanych mu mocy, jego zabawa udziela się widzom. Prezentuje całą gamę emocji i naturalnie przechodzi od jednej do drugiej.

Alexandre Aja podchodzi do nas z dystansem. Tak samo powinniśmy podejść do Rogów. Nie sprawdzają się jako halloweenowy straszak, nie przykuwają intrygą do ekranu jak niedawna Zaginiona dziewczyna (D. Fincher, 2014), ale mogą dostarczyć wiele radości. Zaczynając seans, wsiadamy na kolejkę górską – lepiej poddać się jej własnemu, co prawda nie zawsze szybkiemu, pędowi. Na torze mijamy wiele atrakcji i brakuje jedynie zdecydowania twórców, w którą stronę chcieliby tak naprawdę pójść. Niemniej wagonik opuszcza się albo z uśmiechem na ustach, albo jak rozwrzeszczane nastolatki z mojego seansu, które po pojawieniu się napisów końcowych popędziły do kasy po bilet na jakiś prawdziwy horror, a potem z rozczarowaniem wyszły z multipleksu.

Za seans dziękuję sieci kin cc2

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: