Zaginiona Dziewczyna

Świat wykreowany przez Davida Finchera w Zaginionej dziewczynie (2014) to misternie utkana pajęczyna podtekstów, tajemnic i przede wszystkim machinacji. Wchodzimy w sam środek małżeńskiej walki o dominację. Kto jest tutaj ofiarą, a kto oprawcą? Odpowiedź zaskoczy nawet osoby zaznajomione z literackim oryginałem.

[UWAGA! TEKST MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY]

Autorką scenariusza jest Gillian Flynn. Tekst stworzyła na podstawie własnej powieści wydanej w 2012 roku. Jest to historia Nicka Dunne’a, którego żona Amy znika bez śladu w dniu piątej rocznicy ślubu. W poszukiwania zaangażowane zostaje społeczeństwo i media. Policja zaczyna podejrzewać zabójstwo kobiety. Opinia publiczna chętnie linczuje męża zaginionej. Coś się jednak już od samego początku nie zgadza.

Wszystko rozpoczyna się o poranku, w dniu piątej rocznicy ślubu, czy inaczej – w dniu zniknięcia, o czym informuje napis na dole ekranu. Oglądamy idylliczne obrazy pary leżącej w łóżku, patrzymy oczami bohatera na głowę kobiety, a zza ekranu słyszymy jego głos. Mówi o rozłupywaniu jej czaszki i prostowaniu zwojów mózgowych. Następnie intryga budowana jest za sprawą przeskakiwania z psychiki Nicka na karty pamiętnika Amy, czytane ustami samej zainteresowanej.

W ten sposób autorka odkrywa przed nami kolejne tajemnice na pozór idealnego małżeństwa Dunne’ów. Prowadzeni jesteśmy przez pierwsze spotkania pary i obserwujemy rozkwit romansu po to, aby zaraz zobaczyć jego gnicie. Związek przedstawiony jest jako gra, w której żadna ze stron nie chce pokazywać swojego najgorszego oblicza, aż w końcu ma dość udawania. Twórcy zadają wiele pytań, ale nie na wszystkie przyjdzie poznać nam odpowiedź. Przeprowadzona zostaje nawet nie wiwisekcja, ale sekcja zwłok na idei małżeństwa. Historia pisana była niedługo po wypowiedzeniu przez Flynn sakramentalnego „tak”. Jak sama twierdzi, jej mąż przyjął powieść ze spokojem.

Pisarce zarzucano mizoginizm. Ja natomiast chciałbym zarzucić jej skrajny feminizm. Przedstawia ona kobietę jako manipulatorkę pozbawioną kręgosłupa moralnego. Grającą, udającą kogoś, kim nie jest, aby zyskać to, czego pragnie. Gotową zniszczyć każdego stojącego jej na drodze mężczyznę. Wykorzystuje w tym celu swoją seksualność. Stereotypy na temat kobiet zostają wyrzucone do śmietnika. Nie są już kojarzone z ofiarami, a jawią się jako drapieżniki gotowe posunąć się do zbrodni, aby osiągnąć cel. Seks przestaje być czymś intymnym, bezpiecznym. Reżyser łączy go nawet ze śmiercią. Robi to w cudownie odrealnionej, makabrycznej scenie, którą uważam za majstersztyk. Do dzisiaj nie mogę pozbyć się jej z głowy. Zresztą nie tylko jej – pełno tu perełek i popisów twórców.

Na planie Fincher zebrał znaną ekipę. Za zdjęcia odpowiada Jeff Cronenweth, współpracujący już z reżyserem przy okazji Podziemnego kręgu (1999), The Social Network (2010) i Dziewczyny z tatuażem (2011). Raz kadry są magiczne, wręcz baśniowe, jak przy okazji sceny z cukrem, a innym razem pełne mroku, tajemnicze. Klimatu dopełnia znany z dwóch ostatnich wymienionych filmów Finchera duet Trent Reznor i Atticus Ross, który stworzył ścieżkę dźwiękową. Ale co to za ścieżka! Bez obrazów wwierca się w umysł słuchacza i robi wiele szkód. Psychodeliczne dźwięki mogą przyprawić o ciarki i sprawić, że będziemy drapać ścianę (autor tekstu wie to z doświadczenia). Tak perfekcyjnie dobrany skład stworzył mroczny thriller psychologiczny, w którym oczekiwania widza są miażdżone i wszystko jest możliwe.

Nawet dobrze gra tu Ben Affleck. Nie zrozumcie mnie źle: gra jak zawsze, tylko tym razem postać skrojona jest na jego sztywniactwo. Apatia aktora współgra z odbiorem Nicka przez opinię publiczną i policję. Małżeński pojedynek nie przenosi się jednak na ring aktorski, bo Rosamund Pike wchodzi na wyżyny i nokautuje przeciwnika w pierwszej rundzie. Często nie musi wydawać z siebie dźwięków, abyśmy odczuwali psychomachię, tylko że w tej wewnętrznej walce dobra ze złem to pierwsze już dogorywa. Orgazm Amy jest naszą śmiercią.

Napięcie, niekoniecznie seksualne, sięga zenitu. Rozpoczynając seans, wstępujemy do koszmarnego, ale cudownego snu. Nie chcemy się z niego budzić, ale jednocześnie musimy pamiętać, że to tylko sen. Reżyser co jakiś czas dystansuje się do opowieści za sprawą humoru (mechaniczny pies rządzi!), ale ciągle traktuje nas poważnie i ma nam wiele do powiedzenia. W jednej scenie komentuje stosunek ludzi do tymczasowych gwiazd, a w innej przewija się temat recesji. Jego układanka to samonakręcająca się maszyna i żadna śrubka nie może z niej wypaść. Wymaga to tym samym uwagi od nas: nie możemy odwracać wzroku w nieodpowiednich momentach, bo całość nie zadziała, jak powinna. Przydaje się też odrobina wiary. Gillian Flynn oparła historię na zwrotach akcji. Kto inny, jeśli nie twórca Gry (1997) mógłby zamaskować niedorzeczność niektórych twistów czy innych niedociągnięć fabularnych?

David Fincher prowadzi podwójną grę. Z jednej strony realizuje scenariusz, kumulując napięcie i spory między bohaterami, co jakiś czas pozwala im wybuchnąć. Z drugiej – powoli robi z nas swoje pacynki. „Lubili mnie, nienawidzili, a teraz kochają” mówi w jednej scenie główny bohater. Słowa te dotyczą opinii na jego temat. Reżyser, snując opowieść, bawi się odczuwaną przez nas sympatią. Kiedy tylko zaczynamy w coś wierzyć i już lubimy którąś postać, to po chwili czujemy, że zostaliśmy nabici w butelkę. Wzmaga to wydźwięk głównego tematu filmu, czyli manipulacji, obojętne czy drugą osobą, czy opinią publiczną. W rzeczywistości prawda nie ma znaczenia. Ona gdzieś tam jest, ale co z tego? Najważniejsze jest to, jaki stosunek mają do ciebie widzowie. Autor doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Wybaczamy reżyserowi wodzenie nas za nos, bo sprawia nam tym wielką frajdę. Jeśli tylko mu pozwolimy, to w Zaginionej dziewczynie ofiarami będziemy my. Pozwólmy, bo cudowniejszego koszmaru w tym roku nie było i raczej nie będzie.

Recenzja opublikowana również na portalu noircafe.pl

Za seans dziękuję sieci kin cc2

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: