Porozmawiajmy o komiksach. – Wywiad z Seanem Howem, autorem „Niezwykłej historii Marvel Comics”

„Magia wciąż tam jest, na tych stronach i w wyobraźni człowieka. Myślę, że historie istot ludzkich są bardzo ważne. Mój wewnętrzny dziesięciolatek pragnąłby wierzyć w Ronalda McDonalda, ale uważam, że bardziej istotna jest wiedza co McDonald wrzuca do swojego jedzenia i jak traktuje pracowników.”

Rafał Christ: Kiedy zacząłeś czytać komiksy i czy to miało swój koniec?

Sean Howe: Zacząłem jakoś koło 1978 roku, kiedy miałem cztery lata. Myślałem, że nigdy nie przestanę, ale ich ceny rosły, miałem coraz więcej zadań domowych, a do tego doszedł mój nałóg kupowania płyt. Te rzeczy odciągnęły mnie od komiksów, kiedy poszedłem na studia. Dopiero pod koniec stulecia powróciłem do komiksów.

R.Ch.: Czy komiksy Marvela były Twoimi ulubionymi?

S.H.: Mógłbym o nich mówić bez końca, ale ulubionym był Daredevil Franka Millera.

R.Ch.: Kiedy czytałeś te komiksy jako dziecko, byłeś tak samo zainteresowany ludźmi, którzy je tworzyli, jak podczas pisania Niezwykłej historii Marvel Comics?

S.H.: Hm… Na pewno byłem świadomy czego się spodziewać po nazwiskach umieszczanych na okładkach. Na przykład uwielbiałem napisy Toma Orzechowskiego i Joe Rosena. Teraz autorzy są dla mnie ważniejsi niż cokolwiek innego związanego z komiksem.

R.Ch.: Ile czasu upłynęło od pojawienia się pomysłu na książkę do skończenia pisania?

S.H.: Jakieś trzy i pół roku.

R.Ch.: Co jest najtrudniejsze w przygotowywaniu się do tego typu książki?

S.H.: Uczenie się skomplikowanych zasad fuzji i przejęć, aby móc napisać to wiarygodnie i przełożyć na prosty język, aby było to zrozumiałe dla ludzi takich jak ja. Całą resztę wykonywało się w mgnieniu oka.

R.Ch.: Znalazłem informację, że przeprowadziłeś około 150 wywiadów z ludźmi powiązanych z Marvel Comics. Nie męczyły Cię rozmowy ciągle o tym samym?

S.H.: Zawsze starałem się wypełnić białe plamy, więc nie przeszkadzało mi zadawanie w kółko tych samych pytań. Niektórych rzeczy nigdy się nie dowiedziałem, więc wciąż pytam!

R.Ch.: Czytając Twoją książkę nie miałem poczucia, że rozmawiałeś z tymi ludźmi jak nastolatek spotykający swoich idoli, ale czy możesz powiedzieć, że opowiadasz historię kogoś, kogo podziwiałeś, gdy byłeś młodszy?

S.H.: Wiesz, słysząc głos Stana Lee i innych przez telefon to bardzo dziwna sprawa. Nawet nie wiem do czego to porównać – to jak głos, który słyszałem odkąd byłem dzieckiem, ale nigdy nie był skierowany bezpośrednio do mnie. Był to głos bardzo ciepły, dokładnie taki, jakiego się spodziewasz.

R.Ch.: „My Exclusive Correspondence With Steve Ditko” ?

S.H.: [Steve Ditko] Współtworzył Spider-Mana i stworzył Doktora Strange’a! Był pierwszym ważnym artystą, który opuścił Marvel Comics. Mógł rozwiązać tyle tajemnic! Nie chciał rozwodzić się nad historią, a przynajmniej nie, jeśli jego słowa będą przekazywane za pośrednictwem kogoś innego.

R.Ch.: Z kim chciałeś porozmawiać, ale ta osoba nie chciała z Tobą i z kim wolałbyś rozmawiać dłużej niż było Ci dane?

S.H.: Z żyjących? Bardzo chciałbym spędzić więcej czasu ze Stanem Lee, ale nie uważam, żebym otrzymał wiele z odpowiedzi, których poszukiwałem. Na pewno też z Jimem Shooterem. Rob Liefeld i Todd McFarlane nie odpowiadali na moje prośby. Szkoda, że nie miałem więcej czasu, aby o nich zabiegać. Mógłbym pewnie podać setki takich nazwisk.

R.Ch.: Nie miałeś czasem poczucia, że zabierasz wielu fanom magię płynącą z czytania komiksów?

S.H.: Magia wciąż tam jest, na tych stronach i w wyobraźni człowieka. Myślę, że historie istot ludzkich są bardzo ważne. Mój wewnętrzny dziesięciolatek pragnąłby wierzyć w Ronalda McDonalda, ale uważam, że bardziej istotna jest wiedza co McDonald wrzuca do swojego jedzenia i jak traktuje pracowników.

R.Ch.: Nie bałeś się, że prawnicy Marvel Comics przyjdą do Ciebie i powiedzą, że nie możesz czegoś opublikować?

S.H.: Powiedziano mi, że nie mogę napisać nic krytycznego, jeśli chcę zamieścić ilustracje należące do Marvela. Z tego powodu w książce nie ma zdjęć.

R.Ch.: Była pokusa, aby zamieścić w książce własne, dosadne opinie?

S.H.: Myślę, że takie są na każdej stronie, tylko niezbyt rzucają się w oczy. Przynajmniej mam taką nadzieję.

R.Ch.: W książce jest kilka niewygodnych w czytaniu momentów, jak radiowy wywiad z Jackiem Kirby i Stanem Lee dzwoniącym, aby złożyć mu życzenia. Jak się tego słuchało?

S.H.: Za pierwszym razem miałem gęsią skórkę. Możesz to znaleźć na YouTube: http://www.youtube.com/watch?v=A1yJZKDwIRE

R.Ch.: Na Twoim Tumblr prócz ilustracji do Niezwykłej historii Marvel Comics możemy przeczytać więcej niezwykłych opowieści.  Według jakiego klucza wybierałeś to, co wejdzie do książki?

S.H.: Zrozumiałem, że niektóre z historii, które nie pasowały do książki mimo wszystko mogą być interesujące dla czytelników.

R.Ch.: Myślisz, że Twoja książka zmieni coś w przemyśle komiksowym?

S.H.: To byłoby świetne!

R.Ch.: Czy Stan Lee bądź jakaś inna osoba czytała tę książkę?

S.H.: Wątpię, że [Stan Lee] ją czytał – wiele innych ludzi, którzy się w niej pojawiają ciepło się o niej wypowiadali. Jedna osoba nawet stwierdziła, że książka dała mu poczucie zamknięcia – co odbieram jako niesamowity komplement.

R.Ch.: Co byś czuł gdyby ktoś napisał podobną książkę o The Criterion Collection, miejscu w którym pracowałeś?

S.H.: Bardzo chciałbym to przeczytać. Za każdym razem, gdy ktoś pisze o czymś, co jest ci bliskie, robi się dziwnie.

R.Ch.: Który z porzuconych projektów chciałbyś zobaczyć?

S.H.: Spider-Mana Jacka Kirby? Doktora Strange’a Franka Millera? Jest tego trochę.

R.Ch.: Co myślisz o nowych filmach Marvela?

S.H.: Kapitan Ameryka nawet mi się podobał.

R.Ch.: Give Our Regards to the Atomsmashers!? Mógłbyś coś o tym powiedzieć?

S.H.: To było wspaniałe doświadczenie. Miałem dużo szczęścia pracując z dwudziestoma genialnymi pisarzami i móc później z nimi porozmawiać o komiksach, które, w niektórych przypadkach, pojawią się za wiele lat.

R.Ch.: Czy jest to jakoś powiązane z Niezwykłą historią Marvel Comics?

S.H.: Tylko moją fascynacją tą formą sztuki!

R.Ch.: Zauważyłem, że wiele starszych osób uważa, że komiksy są dla dzieci. Co byś im powiedział?

S.H.: Dla nich może być za późno. Ale wiesz, ciężko „wpychać” komuś jakąś formę sztuki, jeśli nie ma na to ochoty. W końcu nie po to istnieje sztuka.

R.Ch.: Nad czym teraz pracujesz?

S.H.: Właśnie pracuję nad czymś zupełnie niezwiązanym z komiksami, ale pogoń za wiedzą komiksową wciąż trwa.

R.Ch.: Dziękuję za rozmowę.

S.H.: Dziękuję.

Wywiad przeprowadzony dla portalu noircafe.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: